
Są miejsca, bez zobaczenia których nie sposób wyjechać z danego kraju, aby nie poczuć, że się coś straciło. Stanowią one bowiem coś wyjątkowego, bez ujrzenia czego pozostaje dojmujący niedosyt, przenikliwa pustka, która ciąży i domaga się wypełnienia. Jej zaspokojenie staje się nadrzędne, ponieważ tylko tak można odzyskać równowagę. Nie straszne wówczas przeszkody, czy długie i męczące dystanse do pokonania, ponieważ to na ich końcu czeka gwarantowana satysfakcja. Na Maderze takim miejscem mogłoby być cokolwiek, dla nas zostało nim PORTO MONIZ.










