13 sty 2015

Curral da Serra - Dolina Zakonnic o smaku kasztanów.

Dzisiaj zabieram Was do kolejnego nadzwyczajnego miejsca, tym razem na mapie centralnej Madery. To przełęcz Eira do Serrado i Curral da Serra, czyli Dolina Zakonnic,  które słyną nie tylko z porażających pięknem krajobrazów, ale również z emocjonującej historii oraz kasztanów jadalnych - tych samych, które od dawna pochłaniam w nieprzyzwoitych ilościach.

Dolina swoją nazwę zawdzięcza siostrom zakonnym z klasztoru w Funchalu, które w XVI w. schroniły się w tym niezwykłym wąwozie przed najazdem piratów. Ci, swego czasu upatrzyli sobie Maderę, jako cel niekoniecznie przyjacielskich odwiedzin, więc zakonnice były zmuszone w przyspieszonym tempie szukać kryjówki. Lepiej trafić nie mogły. Wówczas dolina była miejscem prawie odciętym od świata, dotarcie do niej zajmowało wiele dni i było bardzo niebezpieczne ( na pewno nie z tych typu niedzielna, rodzinna przechadzka po lesie), więc miejsce idealnie spełniło swoją rolę. Siostry znalazły tu azyl i rozgościły się na dobre. Kiedy stałam w punkcie widokowym, wystarczyło jedno spojrzenie w dół, aby upewnić się, że na miejscu piratów również bym ich tam nie szukała. 
 Nie ukrywam jednak, że i bez tej mrocznej przeszłości dolina nie miałaby jakiegokolwiek problemu z zawładnięciem sercami turystów. Jej magnetyczny urok jest niepodważalny. Potężne góry, porośnięte bujną zieloną roślinnością oraz mała wioska zagubiona w kraterze to kompletny zestaw do tego, aby powstała atrakcja absolutna. 

Gdyby mimo to komuś brakowało wrażeń, dojazd do niej dostarcza ekstremalnych przeżyć i przyznam, że lwią część drogi przespałam, nie chcąc okupić jej zawałem serca. Kierowcy pomimo stromych i zawiłych serpentyn jeżdżą tak, jakby mieli 6 zmysł, inaczej autobusy systematycznie spadałyby w przepaść. Regułą jest, że przed zakrętami trąbią, informując się wzajemnie o zbliżającym się pojeździe, jednak nasz z tej opcji nie korzystał. Jechał w złowrogiej ciszy, jakby na złość klaksonowi i to bynajmniej nie w żółwim tempie. Na szczęście był skuteczny i dowiózł nas do celu. Pytanie do ilu razy sztuka?
Kiedy dotarliśmy rankiem do przełęczy Eira do Serrado (1094m), było jeszcze pusto. Przebiegł mnie dreszcz emocji - te góry takie wielkie, a ja taka malutka. Dolina majaczyła daleko w dole, działając na wyobraźnię równie intensywnie, co zieleń porastających ją traw. Oto podziwiałam nieskalane piękno, w obliczu którego człowiek odnajduje pokorę i swoje miejsce w szeregu.  Obcowałam z prawdziwą potęgą, nie tą urojoną w wyniku rozhulanego ludzkiego ego. To miejsce ocaliło wiele istnień, dało schronienie potrzebującym, a teraz przygniatało majestatem przyrody, która tutaj bezpardonowo dyktuje warunki.


Mieści się się tu jeden hotel, restauracja, bar oraz sklep z pamiątkami i co bardzo ważne dojeżdża tu tylko część autobusów, pozostałe kierują się bezpośrednio do Curral da Serra (Dolina Zakonnic). Odstępy czasowe są spore, nasz miał pojawić się dopiero za 2h, a mnie już niosło dalej. Tym sposobem, dzięki osobiście tępionej latami niecierpliwości znalazłam drogę na dół. Jest ona zupełnie niewidoczna i fatalnie oznakowana, więc udało się ją dostrzec tylko zupełnym przypadkiem. Wiedzie początkowo przez kasztanową ścieżkę ( czyli mój osobisty raj ), która zamienia się  z czasem w soczysto zieloną dróżkę, z widokiem na strome zbocza gór i wioskę. I pomimo, że cel wydaje się być na wyciągnięcie ręki, zejście zajęło nam prawie 1,5h. Trasa jest jednak przepiękna i nie warto się spieszyć. 
Sama wioska niespecjalnie zachwyca, jedynym obiektem do zwiedzania jest tam XIX w. kościół, jednak warto do niej podążyć dla samej drogi i wszechobecnych kasztanów.  Dolina słynie z tego przysmaku. Restauracje oferują kasztanowe posiłki i likiery, cukiernie kasztanowe ciasto, a na straganie można kupić obrane pieczone kasztany. Już schodząc w dół po kasztanowym dywanie zrozumiałam dlaczego. Był ich ogrom. Gdybym tam mieszkała, z pewnością miałabym też dom z kasztanów. Póki co marzy mi się, aby zawitać tam jeszcze raz z okazji Święta Kasztanów, obchodzonego 1 listopada.

Ponieważ byliśmy tam zaledwie na 2 dni przed Wigilią, jeden z mieszkańców skierował nas do dodatkowej atrakcji - wielkiej szopki bożonarodzeniowej, ukrytej wewnątrz groty. Była naprawdę imponująca i opowiadała historię mieszkańców, którzy żyją głównie z rolnictwa i kasztanów. Momentami pocieszna, chwilami wzruszająca, jednak nie dało się nie docenić ogromu włożonej w nią pracy. 

W takich miejscach łatwo wrócić na właściwy tor i odnaleźć prawdziwe wartości, gdzie poza pieniądzem liczy się coś jeszcze. Czułam, jakby w tym  miejscu świat się kończył i zaczynał jednocześnie. Bez drogich aut, wytwornych domów i modnych strojów, a jednak  do szczęścia nie brakowało już niczego. To jak uderzenie obuchem w głowę, posmakowanie na powrót autentycznego życia. Takich obrazów się nie zapomina. A to wszystko tylko 45minut od stolicy wyspy.  

 Jak dojechać?

Dobrą wiadomością jest to, że to kolejna wielka atrakcja Madery, do której można dojechać transportem publicznym. Jedzie tam autobus nr 81, który startuje z dworca autobusowego przy bulwarze Avenida do Mar ( obok stacji kolejki liniowej na Monte). Bilet do Curral da Serra kosztuje 3,35 euro/ 1 osobę w 1 stronę ( 45 minut jazdy). Ja polecam jednak dojechać do przełęczy Eira do Serrado, pooglądać widoki, a stamtąd zejść do doliny wspomnianą malowniczą trasą (ok.4km), mając na uwadze, że nie każdy autobus ma tutaj kurs. Wiele z nich  pomija tą spektakularną miejscówkę, kierując się od razu do Curral da Serra.

Jak ja się cieszę, że istnieją takie miejsca. Warto tam być, chociaż przez chwilę. Nabrać dystansu do swoich "ważnych" spraw. Brzmi kusząco? 
Dotychczasowe posty o Maderze znajdziecie tutaj i tu.

43 komentarze:

  1. Oj te kręte drogi. Skąd ja to znam :) ,podobnie jest też na Gran Canarii. Fajne i ciekawe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. też zawsze jak jadę nad takimi przepaściami strach mnie oblatuje
    sama kierowałam tylko raz w Szwajcarii w podobnych warunkach i nigdy więcej....korek, który się za mną wytworzył był, ze tak powiem, duży:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak odważna byłaś. Chciałabym zobaczyć ten, że tak powiem duży korek:)

      Usuń
  3. Zejście do Doliny Zakonnic zapiera dech w piersiach i naprawdę pomaga zapomnieć na chwilę o reszcie świata:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę miałaś szczęście. Tutaj też miałam mega mgłę, chociaż na jakieś 5 minut na chwilę opadła... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te widoki... pięknie tam:)
    ściskam cię kochana

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesuuuniu, jak pięknie... Jestem zachwycona!
    Widoki mnie powaliły. Nie komentuję więcej, wracam do Twoich zdjęć :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowicie piękne rejony. Są jeszcze takie miejsca na naszej planecie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazuje istnieją gdzieś na oceanie.

      Usuń
  8. ach, więc tak tam jest! (trafilismy na mgłę)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Santorini też jeżdżą jak wariaci nad przepaścią. Raz prawie zwymiotowałam "z wrażenia".
    Madera piękna, chce więcej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ cudowne miejsce! Miód na moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No pewnie, że brzmi kusząco. Przekusząco :). Przepięknie zdjęcia i ta wioska ukryta w dolince z widokiem na takie cuda! Mogłabym się teleportować teraz do jednego z pokazanych przez Ciebie miejsc - np. tego na trzecim zdjęciu :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio tak dużo podróżuję po Azji, że zapominam, że w Europie, tuż obok nas są równie piękne i ciekawe miejsca ! Madera wydaje się być niesamowita ... i te górskie widoki ! Nie ma co ... właśnie wpisuje ją na moją listę "miejsc do odwiedzenia". ;-) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne miejsce. A takie trąbienie na zakrętach to również normalne jest na Wybrzeżu Amalfi. Czy na Maderze kierowcy autobusów są równie szaleni jak na Amalfi?;)

    OdpowiedzUsuń
  14. niesamowita ta Madera! a szopka wygląda bardzo egzotycznie :) super, że mogliście spędzić świąteczny okres w takim pięknym i ciekawym miejscu. a kasztany to już w ogóle odjazd :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Widoki przewspaniale. Podziwiam odwage, ja bym tam lezala gdzies po srodku gory i krzyczala zeby mnie ktos stamtad zabral:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio podróżowanie sobie trochę odpuściłam, chciałam się skupić na Polsce, bo w ogóle nie znam mojego kraju, ale i na to jakoś nie mam ochoty, dlatego chyba jednak wrócę do zagranicy, wolę tamtejsze widoki. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzizas, jak ładnie :) Jedynie małe zastrzeżenie ... po co ten linki pod każdym zdjęciem? Szpecą, odwracają uwagę, a jak ktoś będzie chciał zakosić zdjęcie to i tak usunie link przez kilkupixelowe przekadrowanie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie zobaczyłabym taką dolinę zakonnic i nie tylko, Madera wydaje się być bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fantastyczne widoki, dla takich krajobrazów uwielbiam "pagórki" zawsze patrząc w dół mam ciary na plecach. Nie inaczej widzę jest w tych "okolicznościach przyrody" :)
    A jeszcze cudowniej to musi wyglądać wiosną, kiedy przyroda obudziła się do życia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie ! Największe wrażenie chyba robią na mnie te potężne, otaczające to wszystko, góry. Niesamowite i jestem pewna, że na żywo zapierają te widoki dech w piersiach.
    Myślę też, że zakonnice, choć musiały uciekać, to w tak pięknej dolinie, mogły odnaleźć upragniony spokój i poczucie bezpieczeństwa.

    I tak jak mówiłam, teraz znów zamiast skupić się na obowiązkach to rozpłynę się w marzeniach o podróży na Maderę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Widoki cudne! I mega r.e.s.p.e.c.t za odwagę - spałaś po drodze?? Jesteś dla mnie mistrzem! Ja też bym zamknęła oczy, ale ze strachu pewnie by mi się pociły powieki, a o śnie nie byłoby mowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szopka w grocie - ciekawy pomysł. Przyznam, że zdjęcia mają baśniowy klimat, super.
    Kasztanów nigdy nie jadłam niestety.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękna wyprawa :) A jakie tam musi być jedzenie hmmmm :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  24. O rany ale miejscowka! I to jeszcze na Maderze! To ja juz zaczynam szukac biletetow na ten pikeny kierunek!

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana pisz mi tutaj szybciutko jak ty sie na te Madere dostalas, Ryanairem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem wyjątkowo czarterem z Itaki:)

      Usuń
    2. Dzieki :) Juz obczailam, odemnie lata EasyJet, cos czuje ze moja noga tam stanie w czerwcu :)

      Usuń
    3. A powiedz mi jeszcze ile dni potrzeba na Madere?

      Usuń
  26. Szybko działasz:) Ciężko powiedzieć, zależy czy interesuje Cię chodzenie po górach, czy tylko przejazd po atrakcjach. Ja byłam 2 tygodnie, ale bez auta i tak wiele mnie ominęło. Z autem i napiętym grafiku zwiedzania można i w tydzień się uwinąć, objeżdżając kilka miejsc jednego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie no na razie tak sobie obaczajam ceny itd :) bilety mi wychodza 150 euro od os i nie wiem czy to duzo czy malo za Madere z przesiadka w Lisbonie, ale to akurat fajnie, bo tez bym chciala ja zobaczyc. Termin na maj :) A ty ile placilas za bilety?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobra cena. Ja czarterem płaciłam chyba 799zł.

      Usuń
  28. Jakie cudowne miejsce do życia! Obawiam się, że gdybym się tam pojawiła, to nie chciałabym już stamtąd wracać

    OdpowiedzUsuń
  29. O rany!
    Góry robią wrażenie!
    Widoki takie, że od razu człowiek ma ochotę spakować plecak i ruszyć w drogę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Przepaście, nie lubię, widoki piękne bardzo. Coś za coś, żeby je podziwiać, trzeba pokonać strach. Cudownie tam jest. Wspaniałe widoki, wspaniałe!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kusząco to mało powiedziane! Choć kasztany mogą dla mnie nie istnieć chętnie bym się tam wybrała :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzięki za zdjęcia, aż miło było obejrzeć. Piękne tereny!

    OdpowiedzUsuń
  33. W takich miejscach czas jakby wolniej płynie. Okolica zachwycająca. Te wysokie góry ze wszystkich stron, robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...