22 gru 2014

Madera - pierwsze wrażenia z wyspy wiecznej wiosny.

Moi Drodzy, tym razem nie piszę do Was z mojego Mordoru w Polsce, ale wprost z wdzięcznej i kwiecistej Madery, gdzie ludzie komunikują się uśmiechem, kierowcy szanują przechodniów, a trunki mają tyle odcieni, co maderskie kwiaty. Miejsce to tak przyjemne, jak pierwszy kieliszek wina, którego smak i aromat wprowadza nas w oczekiwany moment błogostanu.

Pierwsze dni na Maderze upłynęły mi pod postacią niedowierzania. Jeszcze nie przyswoiłam, że to się dzieje na prawdę i w ciągu kilku godzin trafiłam z zimowej i ospałej aury na wyspę moich długoletnich marzeń. To powątpiewanie sprawiło, że niezbyt trafnie się spakowałam, choć akurat   tutaj ciężko o precyzję. Połowa ludzi nosi się typowo letnio, podczas gdy reszta nawet przy 20 stopniowej temperaturze przywdziewa puchowe kurtki i kozaki. Tak więc wybór odzienia zależy od indywidualnych predyspozycji. Przyjeżdżając w grudniu z Polski, czuję się jak w raju, a idąc tropem życiowych doświadczeń i wspominając, jak wiosną w naszym kraju padał śnieg to raduję się w duchu, że nie spakowałam futra i łyżew. 

Temperatury oscylują tutaj wokół kilkunastu stopni, ale bywa też dużo cieplej. Nie ukrywam, że to mój ulubiony grudzień. Momentalnie pokochałam święta pod palmami. Jak większość Polaków wątpiłam w Boże Narodzenie bez śniegu, ale tutaj atmosfera jest tak intensywna, że w ogóle zapomniałam o białym puchu. Jakoś mi nie tęskno do chłodu.

Wyspa ma niezwykle sprzyjający klimat. Temperatury są optymalne. Powietrze jest tak rześkie i świeże, że chce się go nałapać w płuca na zapas. Jest tu podobno ponad 140 gatunków roślin, które nie rosną nigdzie indziej na świecie i stwierdzam, że to musi być prawda. Co kilka kroków widuję jakiś niespotykany okaz, który budzi we mnie pytanie "na co ja patrzę?". Ulicami ciągną się plantacje bananów, również nietypowych, bo karłowatych. Są tak blisko, na wyciągniecie ręki.
Madera zwana jest "wyspą wiecznej wiosny", ale w moich oczach zyskała jeszcze jedno określenie - "wyspa życzliwych ludzi". Serdeczność to najbardziej rzucająca się w oczy cecha tutejszych ludzi. Swoim rozbrajającym, poczciwym uśmiechem mieszkańcy wyspy topią wszelkie lody. Sama nie należę do najbardziej ekstrawertycznych ludzi świata, ale tutaj takie podziały tracą na sile, a może i w ogóle przestają istnieć. Ciężko oprzeć się urokowi tych osobników.

Moje serce skradli kierowcy. Ich kultura jazdy prosi się o osobny wpis, a najlepiej o cały rozdział w książce, ponieważ czegoś takiego nie doświadczyłam, jak żyję. Prezentują oni jakąś odrębna grupę charakteryzująca się najwyższą uprzejmością, spokojem i tak bezpieczną jazdą, że w Polsce nie odważyłabym nawet fantazjować na ten temat. Gdyby nie fakt, że jestem świadkiem takich sytuacji codziennie, upierałabym się, że to zwykłe legendy. Ale nie. Panie i Panowie tutaj na pasach zatrzymują się WSZYSCY. Wystarczy, że jesteśmy w pobliżu przejścia dla pieszych, lub chociaż zmierzamy w jego stronę, a przezorny kierowca z sokolim wzrokiem już wciska pedał hamulca. 
 Szok, jaki mi w związku z tym towarzyszy jest tak silny, że popadam w obezwładniająca katatonię. To oznacza początek gry w kurtuazję, w którą jako przechodzień zawsze przegrywam. Kierowca nie ruszy dopóki nie przejdę na drugą stronę, nawet jeżeli gestykulacją, okrzykami, uśmiechem, a choćby i alfabetem morsa wystukanym powiekami zakomunikuję mu, że pragnę go przepuścić.  

Cierpliwość kierowców jest niezłomna i tak obezwładniająca, że robię czego oczekują, bo swoją troską o moje bezpieczeństwo potrafią wstrzymać cały uliczny ruch. I nie odnoszę się tutaj do pojedynczych przypadków. Tak postępuje każdy bez wyjątku. Dzięki temu bezpieczeństwo na drogach przestaje być tylko pobożnym życzeniem. Polacy mieliby się czego uczyć.
Czas płynie tu spokojnie, a wokół panuje taka cisza, że ciężko się obudzić. Dni spędzane na wędrówkach wieńczę odwiedzinami świątecznego jarmarku. Ma on tutaj specyficzny klimat. Na tę okazję powstała w centrum Funchalu mała maderska wioska, w której można posilić się tradycyjnym miejscowym chlebkiem z masłem czosnkowym, a także przyjrzeć się z bliska pracy lokalnych rzemieślników. 

Przy dźwiękach świątecznej muzyki można kosztować regionalnych likierów w cenie od 1 euro, charakterystycznego miodowego ciasta czy egzotycznych owoców, których nazw nie jestem nawet w stanie spamiętać. Ja natomiast pozostaję wierna pieczonym kasztanom, które na szczęście również tutaj stanowią  typowy przysmak i którymi dopieszczam moje podniebienie.

Niech to będzie wstęp do tego, o czym pragnę Wam jeszcze opowiedzieć. Dzień zwiastuje piękną wyprawę, więc czas ruszać dalej. Żegnam Was, ale tylko na chwilę. Dopóki serce bije, przygoda nigdy się nie kończy.

36 komentarzy:

  1. wo wow....cyztałam tak szybko jak szybko to pisałaś.....NA JEDNYM WDECHU ZACHWYTU..;-D
    Już jestem zakochana w Maderze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą kulturą jazdy podobnie jest na Kanarach, byłam w nieustannym szoku, że takie rzeczy są możliwe. Dla kontrastu, kultura jazdy w Maroku pozostawia wiele do życzenia :) Czasami stałam 15 minut na pasach bojąc się wejść na jezdnię, pewna, że kres życia już bliski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, to teraz muszę udać się tam dla równowagi:)

      Usuń
  3. Miłej podróży! Madera jest piękna, byłam tam... dawno temu, ale pamiętam doskonale te "rajskie ptaki" rosnące na każdym rogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie tam :) Bardzo podoba mi się ostatnie zdanie.
    Pozdrawiam i przy okazji życzę Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie - moje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zniewalająco piękne widoki!
    co do jazdy, takie miałam też wrażenie na Teneryfie

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tak pamiętam Maderę. Tak pomyślałem, że to chyba niemożliwe, że już wróciłaś :) Co do kultury to tak, na Kanarach jak wspomniała Agnieszka, jest to chyba jeszcze bardziej widoczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie u Cienie... coraz bardziej mi się marzy ta Madera. Jeszcze jak tak piszesz o tych ludziach, wiecznym uśmiechu i życzliwości. Myślę, że w takim miejscu można naprawdę o wszystkim zapomnieć... i jeszcze ta cisza wokół, spacery wśród zieleni... Magia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach... zazdroszczę im tej wiosny:)
    Piękne zdjecia i widoki:)
    Kochana, moc świątecznych uścisków

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, cudownie! Opisałaś Maderę tak pięknie, z takim zachwytem, że zaczęłam się zastanawiać, gdzie by ją wcisnąć w moich przyszłorocznych planach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak samo jest w Andaluzji jeśli chodzi o kierowców i kulturę jazdy. Ja po roku spędzonym w Hiszpanii nadal nie mogę nawyknąć do chamstwa Polaków :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale narobiłaś mi ochoty na Maderę :) Pięknie tam.

    OdpowiedzUsuń
  13. No proszę, masz tam jak w raju! Wesołych Świąt Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie wszystkiego dobrego w ten boży czas:)

      Usuń
  14. Wprowadzenie świetne aż zachęca do tego by czytać dalej :) Co do Madery czytałam ostatnio jakąś relację z tego mejsca była tam głownie dzicz która jakoś nie szczególnie przypadła mi do gustu. Twoja relacje jest po prostu świetna i teraz czuję że koniecznie muszę tam kiedyś pojechać, a zwłaszcza wtedy gdy u nas jest czaro i buro.. pozdrawiam i życzę Wesołych! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zatem pięknych Świąt! Uśmiechy posyłam

    OdpowiedzUsuń
  16. zaintrygowałaś mnie tymi niespotykanymi roślinami :) Madera zapowiada się fantastycznie. piękne widoki, super, że możesz się wygrzać w święta! baw się dobrze, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazdroszczę ;) miałam lecieć na Maderę i Teneryfę w zeszłym roku, ale wyszła Czarnogóra ;d wesołych !

    OdpowiedzUsuń
  18. No no! Cudnie tam! Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  19. Deszcz i wiatr huczy za oknem, a u Ciebie na Maderze tak słonecznie i ciepło :)
    Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chciałabym Ci życzyć wszystkiego co najpiękniejsze, dużo zdrówka, miłości, radości, spełnienia marzeń, odpoczynku od zabieganego życia i duuużo pięknych podróży :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Mamy rozumieć, że nie wracasz? I jest się do kogo wbijać na Maderę? :). Zazdroszczę Ci i widoków, i tych likierków prawie darmo. Żal nie pić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. no nie mogę pojąc dlaczego madera nas nie zachwyciła. była ok - i już. ale dobrze że sie podoba innym. a skąd jest to pierwsze zdjęćie w ogóle? nie kojarzę widoku.
    byliście w górach? wybieracie się?

    OdpowiedzUsuń
  22. W Warszawie leje jak z cebra, choć ja i tak się cieszę, że tu jestem na Święta :) Słyszałam już wcześniej, że Madera jest wyjątkowa, ale to co piszesz i pokazujesz zapiera dech. Już czekam na ciąg dalszy i życzę niezwykłych Świąt! :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem zachwycona Maderą
    Zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękna opowieść i piękne zdjęcia, aż się ciepło robi :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy w Polsce obowiazuje inny kodeks drogowy:) Wesolych Swiat, szegolnie, ze okolicznosci ku temu sprzyjaja!

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak możesz mi to robić?:) Siedzę tu, w zalanej deszczem Warszawie i Ci zazdroszczę:) Kiedyś byliśmy w Hiszpanii, w jakiejś turystycznej miejscowości i tam kierowcy byli tak uprzejmi, że nawet kiedy nie chcieliśmy przejść przez ulicę, przechodziliśmy, żeby im nie robić przykrości. Szok kulturowy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Choć Madera jest piekna, to jednak wolę spędzac czas z moimi Bliskimi w zalanej deszczem Warszawie. Mimo to, Świeta to Święta, więc życzę Ci by zawsze chciało Ci się chcieć podróżować, poznawać fajnych ludzi, fotografować i potem nam to pokazywać. Niech zdrowie i radość się Ciebie trzymają :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zazdroszczę! Pierwsze zdjęcie mnie urzekło.
    Też mnie zawsze śmieszy jak miejscowi przywdziewają ciepłe ubrania kiedy my jako przyjezdni napawamy się ciepłem:) A jak lądowanie na jednym z dziesięciu najniebezpieczniejszych lotnisk świata?
    Wesołych świat i udanego pobytu:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Madera zawsze była moim marzeniem. Swego czasu mieszkał tam nasz portugalski przyjaciel, z którym spotkaliśmy się w Lizbonie rok temu. Namawiał nas do tego, byśmy przyjechali, a jednym z jego argumentów była owa wieczna wiosna! Pięknie tam! Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej
    Bardzo dziękuję za świetną garść informacji odnośnie Madery:)wczoraj wróciłam z tygodniowego pobytu, było wspaniale,Twoje opisy miejsc i autobusów bardzo się przydały:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...