2 gru 2015

Kazimierz Dolny nad Wisłą w 1 dzień.

Słoneczny, listopadowy dzień. A na horyzoncie my, jeszcze nieświadomi, zupełnie bezbronni w swej niewiedzy, kontra stary wyjadacz, zuchwały Kazimierz. Kto zaznał jego obecności wie, że posunie się do wszystkiego, aby zawładnąć sercami przybyłych. A więc nie przebiera w środkach. Ulice zamienia w dywany ze złotych liści, gości nas na zamku, kąpie w promieniach słońca, zsyła poczciwego ciapka za przewodnika. Wszystko, aby nas kupić, otumanić i uzależnić od swojej obecności. Skutecznie. Rozpływamy się w zachwycie.

Psia kostka, że są jeszcze miejsca tak bezczelnie urokliwe. Niezdominowane ciemną stroną cywilizacji, nierozdeptane pędem życia, niespowite bilbordami reklamowymi. Które czekają na nic nieświadomego wędrowca, aby wykrzyczeć mu w twarz swoje istnienie i zmusić do przeprosin za niepotrzebną zwłokę. Wymierzyć policzek. Głośny i soczysty, który nakaże się obudzić i z płonącym rumieńcem nadrobić zaległości.

Kazimierz Dolny to dla mnie prawdziwy fenomen. Niepozorne rozmiary zupełnie nie pokrywają się z tym, co prezentuje ta przecudnej urody miejscowość. Cała zamotana jest w niezwykłość. Każda kostka bruku to dzieło sztuki, każda cegła zdaje się snuć własną opowieść. 

Jesienne dni mają to do siebie, że kończą się o kilka godzin za wcześnie. Jednak na Kazimierz są niczym szyte na miarę. Plandeka utkana z czasu pasuje tu jak ulał. Szybko zapominamy o permanentnym niedostatku chwil, w którym brodzimy dzień za dniem. 


Zjawiamy się tam znienacka, niesieni chwilą, w drodze powrotnej ze Święta Zmarłych z Lublina. Parkujemy przy pustym bulwarze nad Wisłą, spodziewając się, że to tylko cisza przed burzą. Tymczasem miasteczko wita nas łaskawie, zsyłając spokój, o jakim nie mieliśmy odwagi marzyć.

Chłoniemy ciszę, tę ożywczą pustkę, jakby wszyscy turyści świata zmówili się przeciw przyjazdowi tutaj. Jesteśmy jednymi z nielicznych. Najwidoczniej tylko my i Janusz Palikot mieliśmy tego dnia potrzebę ruszenia przed siebie. Witamy się z entuzjazmem godnym przypadkowego spotkania na księżycu.

Jesień jest tu czarująca. Zamyka usta nawet największym malkontentom. W obliczu takiej koncentracji piękna, wypada milczeć. Cisza  znaczy więcej, niż milion słów. Jedyną przyjętą formą wyrazu jest sztuka. Zdaje się, że obrazy powstają tu z kłębowiska niewyartykułowanych zachwytów. Nigdzie nie widziałam tylu galerii w jednym miejscu.

Symbolem miejscowości jest Kogut Kazimierski. Wypiek z delikatnego drożdżowego ciasta, do nabycia na każdym straganie, najsłynniejszy to ten z piekarni Sarzyński. Cezary Sarzyński uchodzi za "ojca" kogutów kazimierskich. To dzięki niemu maślany ptak podbił świat i na stałe wpisał się w historię Kazimierza. Koszt niewielki, pomiędzy 4-6 zł, a w gębie prawdziwe niebo.

Kazimierz Dolny ma tą zaletę, że łączy kameralną atmosferę z pociągającą ilością atrakcji. Byliśmy zaskoczeni, ile kierunków można obrać rozpoczynając zwiedzanie.
 







Wszystko jest tu w zasięgu ręki. Przestrzeń wydaje się celowo rozplanowana z myślą o strudzonym wędrowcu. Choć raz możemy przyjąć, że na spokojnie przed zmierzchem zdążymy obejść strategiczne punkty. Nie mylimy się. A lubimy mieć rację.

Zespół Zamkowy, Fara i Wzgórze Trzech Krzyży to złoty trójkąt 3 atrakcji oddalonych od siebie dosłownie o kilka kroków. A wszystko tuż przy samym Rynku.

Wstęp do zamku w zwykły dzień to 5zł/1os. My wchodzimy za darmo ( dzień po Święcie Zmarłych) stąd wiem, że zwiedzania to tam w porywach na 15 minut. Wchodząca w kompleks zamkowy baszta okazuje się nieczynna, a z całokształtu to ona jest podobno najstarsza. 

Góra 3 Krzyży usytuowana tuż nad Rynkiem, na prawo od Fary gwarantuje najpiękniejszy widok na miasto. Nazwa pochodzi od 3 drewnianych krzyży upamiętniających ofiary epidemii cholery, jaka nawiedziła miasto w XVIII w. Rozciąga się stąd panorama Kazimierza, Wisły i okolic. Wstęp jest płatny, ale symboliczny 2zł/1os. Mając ostatnie 5 zł w kieszeni i wybór atrakcji w Kazimierzu to właśnie na to miejsce wydałabym tą zacną kwotę.

Ale przed nami jeszcze Rynek. To, że jest atrakcyjny dało się już dostrzec z góry. Z bliska dowiadujemy się na czym polega jego wyjątkowość. Urzeka dawna dzielnica żydowska z synagogą, architektura bogato zdobionych kamieniczek na Rynku, drewniane chaty, knajpki i galerie. Wszystko z duszą i w odpowiedniej oprawie.

Przechadzając się uliczkami urastamy do rangi artystów, w końcu wszędzie dostrzegamy piękno. Jest ono tak stanowczo obecne, że każde mrugnięcie zamienia się w pociągnięcie pędzlem. Zamykając i otwierając powiekę prawie nanosimy obrazy na płótno.

Tuż za Rynkiem na wzgórzu wznosi się Klasztor oo Reformatów i Sanktuarium pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, gdzie w czasie wojny gestapo urządziło więzienie. Prowadzą do niego zadaszone zabytkowe schody. Podobne widziałam w Trenczynie na Słowacji. Mam do nich słabość.
 
Za radą napotkanej poetki zmęczenie zajadamy w Knajpie Artystycznej. Piękny wystrój, smaczne jedzenie w przystępnych cenach, a lokalizacja zaraz za rynkiem.

W takich niewielkich miasteczkach nawet mały wycinek to i tak już większa część całości. Tutaj szybko czujesz, że rzeczywiście byłeś, zobaczyłeś, zwiedziłeś. Tak łatwo stajesz się obecny.
 

Być może to efekt jesieni, koloru drzew, zapachu liści, brzmienia ciszy, może właściwego momentu, ale Kazimierz zapisał się w moim życiu złotymi zgłoskami. Żadnych wycieczek, kolejek, tylko my i kilka zbłąkanych dusz. Jeżeli stoicie w rozkroku pomiędzy wyjazdem do Zakopanego, a Krakowa to najlepszym wyborem będzie Kazimierz Dolny. Po latach snucia planów o odwiedzeniu tych stron, zatargaliśmy się tam zupełnie niespodziewanie i powiem Wam, że nie widzę argumentu na tak wyrachowaną zwłokę. Nie róbcie mojego błędu. Tam trzeba być.  

24 komentarze:

  1. śliczne zdjęcia ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, widzę, że notka w końcu powstała. :D
    Piękny ten jesienny Kazimierz. Ja byłam tam krótko, w drodze z Lublina do Poznania, latem, ale w poniedziałek, więc było pusto, słonecznie, ciepło, klimatycznie i w ogóle... Zakochałam się w tym mieście. Wrócę tam na pewno, może tak jak Ty - jesienią? Wtedy wyjdę na Górę Trzech Krzyży, bo poprzednio nie było na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisałaś :).
    Ja w Kazimierzu od czasu do czasu, bo mój brat z rodziną tam mieszka :)
    Pogoda trafiła Wam się wyjątkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieknie napisalas, wrecz przepieknie o Kazimierzu i zdjecia te Twoja milosc uzasadniaja...ja tez kocham to miasto, wlasnie moj ostatni post jest miedzy innymi o Kazimierzu...mam nadzieje , ze do kazimeirza wrocisz, bo jest tam wiele innych przepieknych zakatkow...wybierz sie na piechote do Miecmierza, przemaszeruj przez wawozy...poszperaj na ulicy Krakowskiej...napij sie herbaty u Dziwisza...zreszta wroc i zrob jeszcze kilka tak pieknych wpisow..pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałem jeszcze okazji odwiedzić Kazimierza. Nie ukrywam, że nie po raz już pierwszy mam okazję czytać o tym miejscu i oglądać zdjęcia. Ostatnio to w sumie przecież bardzo popularne miejsce. Zdecydowana większość opinii jest pozytywna i chyba każdemu się tam podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie byłam jeszcze ale już widzę, że mi się spodoba. Czas nadrobić zaległości

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie wiesz jaką mi zrobiłaś przyjemność! Przez wiele lat bywałam w Kazimierzu dwa razy do roku, teraz mam za daleko ;) pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym tam kiedyś pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach ! po stokroć cudownie ! Miejsce i to w takiej pięknej, jesiennej oprawie, bez tłumów ...
    Kazimierz w planach miałam już kilkakrotnie, musi kiedyś się udać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Napisane prześwietnie. Do tego wspaniałe zdjęcia. Późno jesienne wycieczki są super, bo można cieszyć się danym miejscem bez tłumów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie. Od lat marzy mi się wyprawa do tego miasta. Dzięki za wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepięknie... mam nadzieję, że kiedyś będe mogła pozwiedzać to miasto:)
    miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  13. Urokliwe miasto. Pozytywnie przedstawione na zdjęciach :) Miłego dnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie się czyta twoje relacje. Zapraszam do Poznania! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czuję się bardzo zachęcona do odwiedzin tego miasta :) Ach te twoje opisy sprawiły, że chętnie bym się przeniosła do Kazimierza. Jakoś bajkowo i magicznie mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Za pierwszym razem miasto mnie nie zachwyciło. Ot, jedno z wielu z historią i tyle. Do tego każdy się nim zachwyca, choć widziałam inne dużo ładniejsze. Ale, no właśnie.... W sobotę 12 grudnia jadę tam ponownie na bożonarodzeniowy jarmark. Może tym razem sceneria będzie bardziej "zimowa" i wtedy Kazimierz wyda mi się bardziej urokliwy? W każdym razie Twój opis jest fantastyczny. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację, tam trzeba być... Mnie Kazimierz zachwyca, za każdym razem,. Twoje zdjęcia bardzo zachęcają, by znów tam pojechać. A chciałam po świętach do Krakowa, chyba wybiorę Kazimierz. :)
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  18. Też byłem tylko jeden dzień. Ładnie tam jesienią, zresztą tam jest zawsze ładnie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak pieknie! Miejsce idealne na złotą polską jesień. Wpadam tam w przyszłym roku!

    OdpowiedzUsuń
  20. ehhh...mam cudowne wspomnienia z tego uroczego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  21. przepięknie! właśnie taki Kazimierz najbardziej lubię, jesienny, bez ludzi, kiedy naprawdę można zobaczyć niezwykłą urodę tego miasteczka! w sezonie nie ma co się tam pokazywać, ale jesień to jest to, jeszcze przy takiej pogodzie! A wiesz, że Knajpa Artystyczna należy do mojego bardzo dobrego kumpla :) ?

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiele osób właśnie poleca nam Kazimierz, ale, szczerze mówiąc, jakoś nas nie przekonuje. Jeszcze się zastanowimy, czy tam pojedziemy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepiękna architektura w wyjątkowo urokliwych okolicznościach przyrody. Po prostu nie można pozostać obojętnym ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...