28 kwi 2015

Kromieryż - najpiękniejsze miasto Republiki Czeskiej, winem mszalnym płynące.

Morawy zamarzyły nam się po "Młodym Winie". Tym razem nie po poczciwej butelczynie, ale po czeskim filmowym hicie, który jak się słusznie domyślacie traktował nie o czym innym, jak o tej wyskokowej ambrozji. Pierwszy raz wybraliśmy się tam na naszą entą rocznicę pożycia NIE małżeńskiego, ale lipiec potraktował nas takim deszczem i chłodem, że poza rozłamem pogodowym i nadpobudliwą papugą w pewnej gospodzie wspomnienia z tego wyjazdu otacza sklerotyczna mgła burej niepamięci. Pozytywny odbiór ostatecznie dobiła ulewa pokroju tych, które mogłyby zwiastować armagedon  i od tego czasu trwaliśmy w oschłym zniechęceniu tak stanowczo, że Morawy oglądaliśmy tylko w drodze do lub skądś - zza szyby samochodu.

Ze złamanym sercem przykrytym solidną warstwą żalu foszyliśmy się tak kilka długich lat. Aż do marca tego roku, kiedy wyruszyliśmy tam na koncert. Jeden z tych, dla których rzuca się całe dotychczasowe życie i przybywa wbrew wszelkim niemożliwościom tylko po to, aby w oparach ludzkiej euforii jeszcze raz przyjąć życiodajną dawkę ciężkiego brzmienia. Zjechała się ciemna strona Finlandii, pojawiliśmy się i my. Przybyli wszyscy spragnieni muzycznego haju. Skandynawski metal zażegnał niesnaski i na powrót odżył w nas entuzjazm do morawskiej krainy. Tym sposobem odkryliśmy najatrakcyjniejsze miasto  Republiki Czeskiej - Kromieryż. 





Kromeryż ( Kroměříž ) leży nad rzeką Morawą, w kraju zlińskim i szczyci się wieloma tytułami. Nazywany  hanackimi Atenami, wybrany najpiękniejszym  miastem w Czechach, będący dawną siedzibą arcybiskupów ołomunieckich, z zamkiem i ogrodami wpisanymi na listę UNESCO deklasuje konkurencję.

Pałac Arcybiskupi będący częścią wielkiego kompleksu pałacowo-ogrodowego należy do najważniejszych i największych zabytków na Morawach i od zawsze pełni funkcję reprezentacyjną. To w nim kręcono sceny do oscarowego "Amadeusza". Dysponuje bogatymi zbiorami szczególnie malarstwa, muzycznymi i bibliotecznymi oraz niezwykłą bogato zdobioną Salą Sejmową. Moją uwagę jednak znacznie bardziej przykuła informacja o piwnicach, w których 6 metrów pod ziemią można degustować oryginalne wino mszalne, wyrabiane tu zgodnie ze strzeżoną watykańską recepturą z XIV w. Kromieryż to jedyne miasto, w którym Król Czech Karol IV wyraził zgodę na jego produkcję.

Do Pałacu przynależy piękny park o ogromnej powierzchni, po których samopas chadza całkiem spora część tamtejszego zwierzyńca. Wstęp do niego jest bezpłatny, jeżeli jednak ktoś nie ma ochoty na wędrówkę z pawiem, czy podziwianie szympansów ( w co nie wierzę, gdyż dla mnie był to najjaśniejszy punkt zwiedzania) może udać się na pobliski malowniczy rynek, zgubić w klimatycznych uliczkach lub udać do położonego w odległości krótkiego spaceru od zamku - Ogrodu Kwiatowego. Ogród w barokowym stylu, podobnie jak zamek trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wstęp do ogrodu kosztuje 70 koron i stanowi obowiązkowy punkt na mapie Kromieryża. Takich miejsc nie wypada pominąć, jeżeli nie jest się nami, ale spieszę donieść, że zamierzamy to ambitnie nadrobić.





Rynek wraz z arkadami i przylegającymi do niego uliczkami to skupisko barwnych, odrestaurowanych kamienic, pośród których wzrok przykuwa ta z napisem „Černý orel” - restauracja, pensjonat i mały browar w jednym. Pobyt tutaj najlepiej rozłożyć na 2 dni - jeden dzień spędzić nad butelką wina mszalnego, drugi w bliższej relacji z piwem. Niestety abstynencja nie ma tu za bardzo racji bytu. W każdym razie czy znacie lepsze połączenie niż hotel w browarze? O ile prostsze musi być życie, kiedy po intensywnej degustacji trunków odpada problematyczna kwestia powrotu do domu. Mam wielkie plany, aby to jak najszybciej przetestować.

Czy Kromieryż zasługuje na miano najpiękniejszego tego nie ustaliłam. Jednak Morawy mają w sobie to, czego zdecydowanie szukam. I nie chodzi mi tu wyłącznie o wino. 1,5h od granicy z Polską rozciąga się świat winnic, kojących krajobrazów, zamków i przytulnych miasteczek. A to dla mnie przepis na doskonale spędzony czas. Jeżeli nadarzy się okazja zajrzyjcie tam koniecznie, a jak znacie inne ciekawe miejsca w tej historycznej krainie to napiszcie mi koniecznie. Ja już odpalam wsteczny bieg.

25 komentarzy:

  1. I Ty i Mlode wino, ale zescie mnie zachecili do odwiedzenia Moraw!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, pełen humoru opis, rozbawiłaś mnie, fajne zdjęcia , pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w Ołomuńcu, a tu nie zajechałam. Taka strata :) Musze nadrobić ta zaległość :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam za bardzo porównania, ale wygląda ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście śliczne miasteczko i bardzo kolorowe. Czasami właśnie przez przypadek odkrywa się takie perełki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. rzeczywiście, ładnie tam, no i zawsze podziwiam, że wszystko takie zadbane i 'pod linijkę'

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ pięknie... wiewióra jak malowana

    OdpowiedzUsuń
  8. Na Morawach to polecam jeszcze Szternberk i Mikulow.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda przepięknie i malowniczo, jak z resztą wiele czeskich miast :) Uwielbiam Pragę, ale na uwagę zasługuje także morawskie Brno, które odwiedziłam w zeszłym roku. Przyznam szczerze, że Czechy to mogłoby być państwo w którym chętnie bym zamieszkała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myslalam ,ze Czeski Krumlow najpiekniejszy, w Olomuncu bylam ale w Kromieryzu nie... Mikulov tez znam...Czesi maja piekne miasteczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Czeski Krumlow jest najładniejsze miasto, ale Kromeryż jest również pięknym miastem.

      Usuń
  11. Pięknie tam...
    ściskam kochana

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyskoczyłabym na Morawy na dzień, dwa. Tak blisko z naszego Wrocławia, a tyle do odkrycia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne miejsce na wypoczynek :) lubię te czeskie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglada na spokojne, przyjazne miasteczko. I ta wiewiora! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolorowe miasteczko + dobre wino + wiewióra (które uwielbiam!) = super połączenie :)))))))00

    OdpowiedzUsuń
  16. Czeskie miasteczka mnie zachwycają. To już kolejne, które jest czyste i zadbane. Chyba trzeba pomyśleć o objeździe Czech. Choć mają wiewórkę jakąś taką polską :) Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze tam nie bylam, ale słyszałam bardzo pozytywne opinie :)
    Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam, że trochę mi to Tallinn przypomniało. Wydaje się być kolorowe, ładne. Zabawnie zabrzmiało "winem mszalnym płynące" :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo urokliwe miejsce. Uwielbiam takie kamienice.
    No a gdzie te szympansy? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolejne miejsce, którego nie znam. Wygląda smakowicie ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny blog :) Zapraszam do siebie http://bynattyy.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo malownicze miasteczko, chętnie się tam wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...