28 lip 2015

Stawy Milickie i Dolina Baryczy, czyli Dolny Śląsk nie tylko na weekend.

Uciekłam za miasto. Do zapachu lasu, do własnego odbicia w tafli wody, zamiast w szybie wystawowej, do złocistych łanów, nieskrępowanej przestrzeni i brzmienia ciszy, w której nareszcie usłyszałam własne myśli. Uciekłam w poszukiwaniu siebie nad  Stawy Milickie.

Pęd życia w mieście sprawia, że moje zasoby spokoju i cierpliwości wyczerpują się zastraszającym tempie. Pewnie  już dawno wywieźliby mnie w kaftanie, gdyby nie to, że nikt tutaj nie ma na nic czasu. Wrocław mnie pożera, wysysa energię, bierze w niewolę, torturuje i  wypluwa. Weekend w mieście to w moim mniemaniu, jakieś fatalne nieporozumienie. Jeżeli tylko mogę wybierać, biegnę w stronę łąki.

Chciałam pakować walizki, nie wiedziałam jak długo i daleko będę musiała jechać, aby odnaleźć upragnioną harmonię. Wystarczyło 50 km od domu. Napotkałam swój Eden zaledwie1h drogi od Wrocławia, w Rudzie Sułowskiej. Pośród Stawów Milickich, w największym Parku Krajobrazowym w Polsce 2 tygodnie temu ruszyło Centrum Edukacyjno - Turystyczne NATURUM - od teraz przyczółek mojego świętego spokoju.

Obiekt to istna idylla. Ten spójny z naturą kompleks, wkomponowany w otoczenie niezwykłego rezerwatu obejmuje 4 gwiazdkowy Hotel, Gospodę 8 Ryb oraz duży teren z łowiskiem, zwierzyńcem, Muzeum Tradycji Rybactwa Stawów Milickich i Doliny Baryczy i edukacyjnym placem zabaw dla dzieci. Jeżeli to brzmi dobrze, to rzeczywistość jest jeszcze bardziej imponująca. 

Kompleks utrzymany jest w ekologicznym stylu, w wystroju dominuje drewno i biel, a w menu kuchnia regionalna, czyli przede wszystkim ryby. Świeżo złowione, z tradycyjnym produktem regionalnym - Karpiem Milickim na honorowym miejscu. Tutaj udowadniają, że karp nie tylko od święta, a pieniądze podatników niekoniecznie na marne. Centrum w całości wybudowano z funduszy publicznych. Przy takich efektach, aż chce się uiszczać daniny.

W rozmowie z managerem NATURUM - Panem Marcinem Czyszkiem dowiedziałam się, że centrum zatriumfowało odnosząc sukces, który przerósł możliwości obiektu, nieprzygotowanego na przyjęcie tylu gości. Właśnie to spektakularne powodzenie okazało się zarazem porażką, którą manager upatruje w tym, że nie sprostano nadmiernej popularności. Zaraz po otwarciu licznie przybyli goście, na pierwsze zamówienia  zmuszeni byli czekać nawet 2h, podczas gdy w czasie naszej wizyty trwało to przeciętnie kilka minut. Taka cena sukcesu.

Manager zaimponował mi szczerością i ogólnym podejściem do sprawy, utwierdzając w przekonaniu, że ta sytuacja nie wpłynie na całokształt idei, której motywem przewodnim jest utrzymanie kompleksu jako ostoi spokoju i relaksu, a nie tworzenie kolejnego komercyjnego molochu nastawionego na zysk.



Pobyt w Centrum to doświadczenie zmysłowe i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jedną z wielu atrakcji jest ścieżka zmysłów, czyli strefa, w której poznajemy florę i faunę Baryczy. Otwiera się przed nami bliski świat dolnośląskiej przyrody. Możemy stąpać po różnych rodzajach podłożach, poznawać dotykiem owoce lasu, rodzaje drewna czy igliwia, a nawet posłuchać, jak brzmi drzewo. Prawdopodobnie jest to koncepcja zaprojektowana z myślą o dzieciach, ale biorąc pod uwagę, jak dobrze się tam bawiłam to wyłącznie przypuszczenie.

Bogata oferta kompleksu obejmuje wypożyczenie rowerów, z czego niezwłocznie skorzystaliśmy, spędzając za 10zł/ 1os. cudowne 3h w siodełku, zaciekle pedałując pomiędzy łąkami, wsiami oraz nawiązując bliskie relacje z okolicznymi zwierzakami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że i Wy napotkacie tam wyjątkowego rudego czworonoga, o formie maratończyka i przyjacielskiej postawie wobec rowerzystów. Dobrze się nim opiekujcie podczas Waszej wspólnej drogi.

NATURUM oferuje atrakcje nie tylko dla amatorów dwóch kółek. To przede wszystkim gratka dla wędkarzy, którzy w stawach kompleksu mogą oddać się swojemu ulubionemu zajęciu ze 100% gwarancją sukcesu. Jedynym warunkiem jest zakupienie złowionej ryby, ale to chyba przyjemność sama w sobie móc po powrocie do domu przyrządzić własną zdobycz.

Niesamowitą alternatywą na spędzenie czasu jest uczestnictwo w fotosafari, czyli wycieczka bryczką z przewodnikiem po rezerwacie ornitologicznym Stawów Milickich. Uczestnicy otrzymują lornetki i mogą podczas specjalnych postojów podziwiać całe ptactwo, jakie zamieszkuje Dolinę Baryczy. A jest go, aż 300 gatunków! My zostawiliśmy sobie tą atrakcję na kolejny raz, ale bez wątpienia nastąpi on bardzo szybko. 

Miejscem, o którym nie sposób nie wspomnieć jest zwierzyniec. Zamieszkują go m.in konie, osły, owce czy kozy. Te ostatnie podobno mają wyjątkowo podróżniczą naturę i lubią się wymykać. Posuwają się w tym względzie do naprawdę zaawansowanych technik ucieczki, jak np. podkopy pod płotem. Ich urok jest nieodparty.



Bez dozy przesady stwierdzam, że jest to jedno z najbardziej niezwykłych i sympatycznych miejsc, z jakimi było mi dane obcować. Nie narażając się na nudę można tam spędzić dzień, weekend, tydzień, a pewnie i całe życie. Miejsce jest namaszczone relaksem, ale i jakąś fascynującą tajemnicą. To idealne połączenie wypoczynku, dobrej zabawy, aktywności i edukacji. Od samego kontaktu z przyrodą jaśnieje w głowie, a w sercu zakwita spokój. 

Wystarczy usiąść na drewnianym tarasie, oszukującym umysł nadmorskim charakterem i zapatrzyć się w niebo. Kiedy nad głowami ujrzycie szybujące bociany zrozumiecie, o czym mówię. Koniecznie dopiszcie to miejsce na listę tych zaczarowanych.

39 komentarzy:

  1. Piękne miejsce :) Od razu widać, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Dla nas niestety ze względu na odległość z pewnością "nie tylko na weekend", a struś po prostu mistrzowski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce dobre na odpoczynek, chyba w ten sposób je odbieram czyli całkiem nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. już za 1,5 tygodnia rozpoczynam urlop, mam nadzieję że spędzę go w równie fantastycznych miejscach i uwiecznię je na zdjęciach tak jak Ty to robisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za polecenie nowej miejscówki, przetestujemy też

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie to miejsce to petarda! Pojęcie stresu nie ma tam racji bytu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstęp trochę z niepotrzebną egzaltacją... Ale fajnie, że doceniasz takie miejsca. Rybki z Milicza najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. juz bym tam leciala, co za cudo, koniecznie tam musze kiedys dojechac....i pokazac moim dzieciom zagranicznym, duma mnie rozpiera!

    OdpowiedzUsuń
  8. No i mnie namówiłaś :D W szczególności opcja rower :D Przypomniały mi się studenckie czasy i tygodnie które spędzałam tutaj na praktykach - śmigając rowerem po okolicznych stawach i łąkach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcesz ciszy, lasów, łanów, widoków? Jedź do Wolimierza, wszystko tam znajdziesz poza wodą, ale i jej szukać daleko nie trzeba, dziesięć minut samochodem i jesteś w Leśnej.
    Właśnie stamtąd wróciłam, polecam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj.
    Dziekuję Ci za ten wpis.
    Lubie rejony Stawów Milickich, ale nie miałam pojecia o tym, że tyle się tam dzieje obecnie.
    Bardzo mi się podoba to co pokazujesz i myślę, że już w najbliższy weekend pojadę naocznie sprawdzić jak sie rzeczy mają.
    Też nie lubie miasta latem i też uciekam z Wrocławia kiedy tylko mam chwilę czasu.
    Dzięki Tobie wiem o nowej mozliwości weekendowego wypadu.
    Mam nadzieję, że i dla mnie to miejsce stanie się miejscem magicznym;-)
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo, a jednak Dolny Śląsk :) faktycznie magicznie tam.. muszę się wybrać na rowery :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie miejsce odpowiednie na uleczenie się ze zgiełku dużego miasta....:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobre miejsce na ucieczkę, świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spokojna elegancja i piękno natury. W takim miejscu rzeczywiście można odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
  15. No i wpisałam na listę podróży po naszym pięknym kraju. Cudowne miejsce i cudne zdjęcia.
    Anonim czepia się ezgaltacji, a według mnie pięknie piszesz o swoich uczuciach i odczuciach...
    Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dodaję do listy. Studiuję we Wrocławiu i z chęcią wyrwałabym się tak na niejeden weekend. Przepiękne zdjęcia. Emanuje spokój, którego często mi brakuję w mieście. Dzięki za tą inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale klimat ! Idealne na weekendowy chilloucik <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszy mnie niezmiernie, ze takie perły można odkryć w naszym kraju :) najfajniej byłoby tam wyjechać, wyłączyć telefony, zostawić w domu komputery i się totalnie zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W takim miejscu mogłabym teraz być! Ciekawie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne zdjęcia. W ogóle nie wpisują się w tradycyjne wyobrażenie o Dolnym Śląsku:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajne zdjęcia! Pojechałabym na weekend ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałem o stawach malickich, ale nie sądziłem, że są one tak piękne - widać, że teraz dobrze zagospodarowany - ktoś się dobrze tym opiekuje. Świetne zdjęcia z wycieczki!

    OdpowiedzUsuń
  23. ładnie tam i wszystko wydaje się być dopracowane co do ostatniego detalu!

    OdpowiedzUsuń
  24. bajeczne zdjęcia i cudne niebo

    OdpowiedzUsuń
  25. Pokazałaś to miejsce jako ostoję przyrody. Chciałbym tam trafić na taki moment bez tłumów. Ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i dziękuję serdecznie za odwiedziny.

      Usuń
  26. Wspaniałe miejsce na odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia.Uwielbiam Dolny Śląsk ♥ :DDD

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale tam ładnie! Relaks gwarantowany :) Pozdrowienia zostawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. czytałam o tym miejscu na naszych portalach, bardzo mi się podoba i wizualnie i sama idea ożywienia okolicy stawów milickich, po Twoim wpisie sprawdziłam jeszcze na stronie i jestem bardzo zachęcona ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Znam to miejsce:) Można się tam naprawdę zresetować:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Okolice Milicza są przepiękne, a szczególnie te stawy... cudo! Bardzo mi się spodobał Twój blog, więc go obserwuję! Może tak wspólna obserwacja? Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Akurat za tydzień jadę z tatą w tamte okolice! Już wiem, że mi się spodoba, i żałuję, że narzeczony i ja nie jesteśmy zmotoryzowani, bo pewnie bez samochodu trudno tam dotrzeć? I jeszcze pytanie, może głupie, ale: czy na teren tego kompleksu można wejść z psem? Widzę na zdjęciach bardzo ładnego czworonoga, ale... ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wchodzić z psami. Wiele tych, które widziałam upodobało sobie chłodzenie się w stawach:)

      Usuń
  33. Piękne miejsce :) Dobrze że są jeszcze takie miejsca gdzie można odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pierwsze zdjęcia jakby były z jakiegoś filmowego kadru - wspaniałe! Bardzo przyjemnie tam jest - nawet nie wiemy ile takich ciekawych miejsc jest do zobaczenia w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetna relacja i świetne zdjęcia.
    W tamtym roku także byłem na wakacjach w Dolinie Baryczy, ale noclegi miałem w domku letniskowym w Gruszeczce
    http://domgruszeczka.pl/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...