19 mar 2015

Szklarska Poręba - dolnośląska alternatywa dla Zakopanego.

Szklarska Poręba to obok Karpacza takie drugie Zakopane na Dolnym Śląsku. Jak tam, tak i tu ciągną tłumy turystów, ulice zamieniły się w kramy z oscypkami, a centrum zdominowały lokale i pensjonaty. Tyle, że zamiast Tatr mamy Karkonosze, a zamiast miśków na Krupówkach, bernardyny pozujące do zdjęć. I z tą zasadniczą różnicą, że Szklarskiej komercja jeszcze nie pożarła, choć tu również nie brak miejsc zmasakrowanych przez miłośników reklam i plakatowania świata.

Miejscowość dzieli się na 3 właściwe części: Szklarska Poręba Górna, Średnia i Dolna i choć nie odbiegając od standardów najbardziej oblegane jest centrum (czyt. Górna) to nie budzi ono we mnie takich emocji, abym chciała oddać mu atencję na rzecz sielskiej atmosfery pozostałych rejonów. Zwłaszcza, kiedy jestem tam nie po raz pierwszy. Dlatego podczas ostatniego wypadu bez wahania zgodziliśmy się na separację ze strategiczną częścią miasta. 

Nasz bajeczny pensjonat "Stara Piekarnia" mieścił się w Szklarskiej Dolnej i z przyjemnością uciekliśmy tam przed gwarnym sercem miasta. Podobało mi się na uboczu, gdzie zamiast hałaśliwych hord turystów budziło mnie słońce wdzierające się przez okno, a świat trwał w spokojnym, naturalnym rytmie. Tym chętniej, że to tu skupiało się większość atrakcji, które objawiały się w zasięgu spaceru. Co prawda widząc moje idealne miejsce noclegowe miałam ochotę zaszyć się tam na całe 3 dni i odurzać zapachem drewna palonego w kominku, ale sprzyjająca pogoda wykopała mój uśpiony entuzjazm na zewnątrz. A jak już wychodzę, to nigdy na krótko. To się kłóci z moim hodowanym od pacholęctwa włóczęgostwem. Kiedy dotknę stopą drogi, wiadomo, że prędko nie wrócę.
 
Tym bardziej, że góry mamią swoją romantyczną naturą. Zimą prowokują do przedzierania się przez biały puch, latem do brodzenia w zastępach soczystych traw. Sceneria Szklarskiej Poręby przedstawiała się równie poetycko. Zdobywaliśmy punkt po punkcie i raczyliśmy się oczyszczającą energią gór, które uprzejmie odsłoniły przed nami swoje oblicze. Od szczytów po wodospad, znowu mogliśmy poczuć dzikość serca stępioną przez wielkomiejską dżunglę.

Wychodząc rano na pobliski szlak nie mieliśmy jakichś spektakularnych planów. Nie wiedzieliśmy jak długo zechcemy dać się prowadzić. Okazało się jednak, że kuszeni krajobrazem i strzeżeni przez Ducha Gór skończyliśmy naszą wędrówkę dopiero ze słońcem. Dzień rozpoczęliśmy na cmentarzu, ale na szczęście nie tam go żegnaliśmy.  
Zabytkowy cmentarz ewangelicki znajdował się w zasięgu wzroku od naszego pensjonatu. Spoczywa na nim wiele znanych postaci, w tym brat noblisty G. Hauptmanna. Sam cmentarz pomimo bardzo kiepskiego stanu ma w sobie jakąś przyjemną aurę, z pewnością nie straszy, za to już wkrótce ma przejść renowację, która przywróci mu właściwy wygląd.


Zaledwie 15 min drogi od Starej Piekarni docierało się do znanych atrakcji, których wręcz nie wypadało pominąć. Dom malarza Wlastimila Hofmana, Złoty Widok, który podziwialiśmy 2 razy (tam i z powrotem) czy popularny jak Kasia Tusk -  Chybotek, zespól bloków skalnych ułożonych warstwowo, z których wierzchni pomimo swoich 4 metrów da się podobno rozhuśtać. Byłam skłonna spróbować, gdyby nie apodyktyczny dziadek, który pojawił się znikąd i tonem nie znoszącym sprzeciwu, niczym karabin maszynowy zaczął wyrzucać w moją stronę kolejne rozkazy. Czułam się jak na wojnie i on, jak mniemam też. Trzeba było uciekać zanim rozpętało się piekło.


Szlak doprowadził nas do Wodospadu Szklarki. A tam dla odmiany pokojowo nastawiony pies bernardyn za 1zł przyjmował nawet nadmiernie dozowaną czułość. Taki trochę psychoterapeuta, którego głównym zadaniem jest pozowanie do zdjęć, ale za symboliczną opłatą przyjmuje rolę dawcy i biorcy pozytywnych emocji. Gdyby ten zwierzak mógł zostać przedstawicielem handlowym, sprzedałby mi piasek na pustyni wyłącznie przy pomocy rozczulającego spojrzenia. Nasze rozstanie należało do tych trudnych, przynajmniej dla mnie,  więc do Chaty Walońskiej dotarłam niesiona jego wspomnieniem. Moją uwagę odwrócił dopiero kilkumetrowy żelazny rumak - dzieło Grzegorza Pawłowskiego, który przy chacie ma swoją pracownię. Lokum Walończyków, dawnych poszukiwaczy bogactw naturalnych prezentuje zbiory minerałów i kamieni, ale również muzeum taniego wina, gdzie w szklanych gablotach można podziwiać trunki, które zmieniły życie niejednego. Wstęp jest wolny, a atmosfera nieco zatęchła, co dodaje miejscu enigmatycznego charakteru.


Wędrując po Szklarskiej Porębie co rusz natykaliśmy się na kolejne tablice informujące o tym, że zasoby ciekawych miejsc są tu niewyczerpane. Aby je wszystkie zobaczyć wskazany byłby kilkunastodniowy pobyt z bardzo intensywnym zwiedzaniem. Muzea, wodospady, skały, góry i fascynujące szlaki z serii Ducha Gór czy Waloński to zaledwie krótka charakterystyka Szklarskiej, która oferuje wiele bez względu na porę roku. A wisienką na torcie niech będzie przekornie Zakręt Śmierci ( 180 stopni i 775m n.p.m.). Dla tych co myślą, aby się z nim zmierzyć przypominam, że nazwa nie wzięła się znikąd.

30 komentarzy:

  1. miasteczko jak z bajki czy pocztówki, piękne! nigdy w nim nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam to miejsce, szkoda że tak dawno tam nie byłam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Chata Walońska niedawno spaliła się niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc w Szklarskiej odniosłam zupełnie inne wrażenie. Raczej nie było tam sielsko. W centrum spory ruch i nieprzyjemny zapach. A jak się odeszło kawałek dalej, to życie zamierało całkowicie, mimo nie tak późnej pory. Ale na szlaku to już co innego. W Karkonoszach jest niesamowity klimat. Trasy nie są przeludnione, jak w Tatrach, ale też nie jest tak dziko jak w Bieszczadach. Dla mnie idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szklarska jest fajna nawet na jednodniowy wypad, ponieważ z Wrocławia mamy blisko zdarza nam się pojechać tam tylko na obiad i spacer:) Nasza ulubiona knajpka to ta na pierwszym zdjęciu. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest tam bardzo ładnie... i spokojnie:)
    Widoki niesamowite:)
    wiosennie ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyjazd do Szklarskiej Poręby był moją pierwszą wizytą w górach, było to tak dawno, że pamiętam tylko przeżycia z nią związane - próbę z nartami, zjeżdżanie ze stoku na fioletowym jabłuszku, drogę nad wodospad, wrzucane do niego grosiki i... Bernardyna :)
    a mnie ciągnie wyżej i wyżej....

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne są te tereny :) mi bardzo podobało się też w Świeradowie Zdroju

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez spodobala mi sie Szklarska , wiec czytajac Twoja relacje przezywalam na nowo wspominajac...zdjecia piekne, a w tym mlynie na pierwszym zdjeciu pojadalam dosyc dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  10. W związku z tym, że gór jakoś jeszcze nie odkrywałem, to miejsca są mi obce - z wyglądu. Ze słyszenia nazw jak najbardziej tak. Ładny teren i jest na co popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Perspektywa spędzenia trzech dni w Starej Piekarni jest bardzo kusząca i pewnie miałabym dylematy iść gdzieś czy nie. Ostatecznie pewnie zrobiłabym tak jak Ty bo duch szwędacza to mój nieodłączny towarzysz, na którego zawsze mogę liczyć. I który nie pozwala mi zbyt długo być w jednym miejscu a bezruch uważa za głupotę i stratę czasu :). Ta najbardziej "dzika" część Szklarskiej byłaby niewątpliwie moją ulubioną.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobne zdjęcia :) Młyn Łukasza robi wrażenie :) Mieszkam niedaleko...
    Muzeum akurat wczoraj się paliło...
    Pozdrawiam i zapraszam w Karkonosze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba muszę się jednak wybrać jak najprędzej! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwsza styczność z górami... Karkonosze i Szklarska z Zakrętem Śmierci.... To jakby było wczoraj, a minęło już z 20 lat. Chyba znów muszę się tam wybrać. Dzięki za posta, również Twój nocleg mnie zachwycił, pewnie wylądowałabym z nogami na kominku podobnie jak Ty. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze tam nie byłam, widzę że warto pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie byłam w Szklarskie, choć wiele o niej słyszałam..... dobrego :)
    Trzeba by się kiedyś wybrać ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Byłem raz i to bardzo dawno temu, można powiedzieć, że już mało co pamiętam z tego miasta. Bardzo podoba mi się pierwsze zdjęcie i oczywiście widok na góry :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Obejrzałam, a już niedługo zobaczę na własne oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniałe zdjęcia, opowieść!

    OdpowiedzUsuń
  20. Szklarska Poręba i Karpacz to miejsca do których często zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jeeej, jakie wspomnienia *.* byłam tam kiedyś na wyjeździe wielkanocno-narciarskim, ale chyba nie mam żadnych zdjęć.. otworzyłaś mi jakąś szufladkę w mózgu :D

    OdpowiedzUsuń
  22. oh jak pieknie i wiosennie:)) Szklarska i Karpacz mają dla mnie swój urok, chociaż byłam tam baaardzo dawno temu!

    OdpowiedzUsuń
  23. Warto by było się w końcu wybrać, bo na razie tylko mam na swoim koncie Karpacz. I to też w bardzo okrojonej wersji :)
    Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż mi się zachciało wyruszyć w wędrówkę po górach! Zakopane już mi się "przejadło". Mieszkam na Dolnym Śląsku od ponad roku, kiedy poszłam na studia a nic chyba oprócz Wrocławia, w którym mieszkam nie widziałam. Aż się wzdrygnęłam. Pora to zmienić. Szklarską Porębę już biorę pod uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie luuubię. Tzn. Karkonosze nawet nawet - w Karkonoszach się wychowałąm. Ale niestety Szklarska to dla mnie mały potworek. To już właśnie preferuję Karpacz, ale ten Górny, z którego co najwyżej do dolnego się zejdzie na gorącą czekoladę czy grzane wino. Choć w sumie po wybudowaniu Gołębiewskiego Karpacz Górny pewnie też już nie jest/nie będzie taki jak dawniej. Powiem Ci, że z zachwytem łażę teraz, po przeprowadzce do Krakowa, w tutejsze góry. Przez to właśnie, że Zakopane pochłonęło wszelkich turystów, pozostałe części Beskidów pozostają spokojne, a niektóre wioski przeurocze.

    OdpowiedzUsuń
  26. piękne okolice, koniecznie muszę się tam wybrać, chociażby na weekend, choć może nieco przedłużony. trzeba będzie coś w wakacje wykombinować. ;) i z postem u góry się zgadzam, że Beskidy dość spokojne są i strasznie przyjemnie się po nich wędruje. :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. W Szklarskiej Porębie byłam tylko raz i to już jakieś kilka lat temu. Dzięki Twojemu wpisowi przypomniałam sobie jakie to magiczne i fajne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...