9 kwi 2014

Piran - słoweńska Wenecja u wybrzeży Adriatyku.

Lubicie Słowenię? To ten mały kraj, który niektórzy mylą ze Słowacją, a który pomimo małych rozmiarów dysponuje wszystkim czego trzeba człowiekowi do szczęścia. Morze, góry, jeziora, jaskinie i lasy czynią ze Słowenii miejsce doskonałe, ponieważ mało, że nie brak tu niczego to na dodatek odległości są tak niewielkie, że jednego dnia możemy nie rezygnując z niczego, napawać się górskim powietrzem, aby kilka godzin później łapać morską bryzę.

Jeśli to Was jeszcze nie zachęciło to może zrobi to pyszne jedzenie, skaliste wybrzeża i włoskie naleciałości.  A może fakt, że Słowenia ma  własną namiastkę Wenecji. Gdzie jej szukać? Oczywiście na Półwyspie Istria. Ten  popularny region turystyczny nad Morzem Adriatyckim słynie z takich  miejscowości jak Izola, Koper, Portoroż czy Piran, ale dzisiaj będzie tylko o tym ostatnim. 

Istria to idealne miejsce na urlopowy relaks, ale również jako baza wypadowa do Włoch i Chorwacji, co osobiście sprawdziłam mając do dyspozycji luksusowy, prawie pełnoletni pojazd z klimatyzacją w formie okna otwieranego korbką. Taka sauna na kółkach w środku sierpnia to może nie jest polecana przeze mnie forma podróżowania, ale twardym trzeba być nie miękkim.




Piran można podsumować jednym słowem - przepiękny, ale pokuszę się o kilka dodatkowych, ponieważ jest o czym pisać. Jest to położony na cyplu najdalej wysunięty punkt Istrii i wg mnie najciekawsze miejsce z wymienionych. To starożytne miasteczko w swojej historii długo znajdowało się pod  panowaniem Wenecjan stąd znaczące są tu włoskie wpływy. Dostrzega się je na każdym kroku w charakterystycznej  architekturze, która tak jak we Włoszech zawładnęła mym sercem.

Miasto jest praktycznie zamknięte dla pojazdów, wjazdu strzeże szlaban i opłata, więc nawet autobusy zatrzymują się na zewnątrz.  Jest to akurat słuszne rozwiązanie bo Piran jest mniej więcej tak przystosowany do aut, jak Wenecja. Dla tych, co musieli wjechać parkowanie wygląda dosyć boleśnie. 

Piran należy i warto zwiedzać pieszo, zapuszczając się w gąszcz wąskich uliczek, gdzie panuje atmosfera błogiego lenistwa i gdzie jest jedyna okazję pospacerowania w cieniu.

Zaraz po wejściu do miasta trafiamy na duży plac otoczony zachwycającymi budowlami. To Rynek Tartini nazwany od nazwiska słynnego kompozytora urodzonego w Piranie, którego pomnik zdobi serce miasta. Podobno kiedyś zamiast rynku był tu port rybacki, ale z czasem go zabudowano i teraz możemy na nim podziwiać takie perły jak dom G.Tartini, ratusz, Kościół Św. Piotra czy Benečankę - czerwoną zdobioną kamienicę w stylu weneckim.
 W czasie naszego pobytu upał był tak potężny, że miasto podziwiałam półprzytomna, a w momentach kryzysowych szukałam ratunku w kąpieli morskiej. To akurat przywilej takich małych miejscowości, że centrum miasta i wybrzeże to właściwie jedno i to samo miejsce.

Nad Piranem góruje kościół Św. Jerzego. To świetny punkt widokowy, z którego możemy podziwiać panoramę miasta tak piękną, że aż się chce wejść do świątyni i podziękować za nią w modlitwie. Jeżeli to wciąż za mało to już kawałek dalej mamy szansę dreptać po średniowiecznych murach obronnych, które mimo swojego wieku są w bardzo dobrej formie, pewnie nawet lepszej ode mnie.

Niepodzielnymi władcami Piranu są koty. Wyłażą ze wszystkich kątów, prażą się w słońcu i strzegą swoich tajemnych ścieżek. Po gabarytach widać, że głodem to one nie przymierają i jak to koty też się nie przepracowują. Mnie taki jeden czarny okaz tak stanowczo sterroryzował, że mu uległam i zawróciłam uwieczniając go w odwecie na zdjęciu. Na szczęście dalsze pozytywne wrażenia szybko zatarły te traumatyczne przeżycia i obyło się bez psychologa. Mimo tego kotów unikam do dzisiaj, a podróży wręcz przeciwnie.

Piran odwiedziłam 2 razy i chętnie zrobiłabym to ponownie, ponieważ takie miejsca działają na mnie jak magnes. A właśnie pamiątkowego magnesu stamtąd nie posiadam, zatem tak być dłużej nie może. Chyba, że ktoś z Was się wybiera to będę miała prośbę:) Byliście, jedziecie?

37 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis, fajne zdjęcia. Teraz dostanie się do Słowenii będzie jeszcze łatwiejsze, bo są uruchomione rejsy z Lotniska Chopina do Ljubljany. O samym kraju zbyt wiele nie wiem. Oprócz tego gdzie on jest, jaki panuje tam klimat i, że jest w UE. Ale chętnie odwiedzę Słowenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO A co lata do Ljubljany?:)

      Usuń
    2. Adria Airways. Słoweński narodowy przewoźnik. Ale zerkałem na ceny biletów na maj to są bardzo drogie, ale może właśnie dlatego, że to weekend majowy.

      Usuń
  2. Powiem Ci, że po przeczytaniu już mi się skrystalizowały plany na wakacje :D A zdjęcie z kotem, rządzi po prostu :)

    a masz może jakąś sprawdzoną miejscówkę do spania?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My spaliśmy w Izoli u pewnego Słoweńca, który wynajmuje apartamenty. Nie była to najtańsza opcja, ale rewelacyjna bo mieliśmy właściwie małe mieszkanie i gotowaliśmy sobie sami, więc dzięki temu przyoszczędziliśmy na jedzeniu. Jak Cię interesuje to podam namiary.

      Usuń
    2. No pewnie :) Możesz mi przesłać na priv:)

      Usuń
  3. Świetny klimacik. Dużo swego czasu o Słowenii czytałam i wydaje mi się cudna. Na zdjęciach Twoich zresztą tak wygląda

    OdpowiedzUsuń
  4. Weekend majowy jakby mi się kreślił a teraz widząc Słowenię Twoimi oczami mam rozdwojenie wyboru!
    Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Słowenię warto sobie zarezerwować zdecydowanie więcej niż łikend majowy:))) Jest tam mnóstwo do zobaczenia: małe, choć piękne wybrzeże zajmie kilka dni, potem słynny Kras (stamtąd wzięła się nazwa zjawiska krasowe:)) z ogromnymi i przepięknymi jaskiniami (Skoczańske Jame i Postojna), niesamowite Alpy Julijskie z cudownymi górskimi jeziorami (najsłynniejsze w Bledzie), urocza stolica (wielkości Torunia, tak więc jeden dzień na zwiedzanie wystarczy:)), a dla miłośników starożytnego Rzymu niemało śladów po wielkim niegdyś imperium.

      Usuń
  5. Lubimy Słowenię, lubimy Piran:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie - włoski styl "na maxa" ;) Bardzo mi się podoba, bo przypomina mi Wenecję :)
    Btw - ja nawet słyszałam, ze Słowenia to jeden z najmniejszych, a chyba najbardziej szczęśliwy kraj w Europie, posiadajacy morze, góry, jeziora i lasy - rzeczywiście szczęściarze z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tam pięknie, rozmarzyłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech te koty :) Mi ostatnio mama opowiadała o jakimś, który do tego stopnia sterroryzował swoich właścicieli w domu, że wszyscy siedzieli zamknięci w łazience :) Przepiękne miejsce, w sumie to w tej chwili nie obraziłabym się na tamtejszy upał :) Sama Słowenia już od dawna mnie kusi, a konkretniej jej najwyższy szczyt - Triglav. Po takim wyrypie fajnie byłoby prosto pojechać nad morze... :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wraca do łask, od kilku sezonów sporo osób o Piranie pisze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słowenia- cudny, czyściutki kraj, gdzie się spełnił sen Habsburgów.
    Mogłabym tam zamieszkać. Kocham ich, ich ład, góry i morze. Maleńki kraj, za to bogaty i bez zadęcia.
    Czy byłaś w moim Alpejskim raju i w Alpinarium ?
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, ale mam zamiar to nadrobić i jeszcze kilka innych miejsc.

      Usuń
  11. Nie byłam jeszcze w Słowenii, wstyd, nadrobić trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam na Istrii, ale tej chorwackiej części. Zakochałam się! Czułam się trochę jak we Włoszech, wpływy i bliskość Wenecji była namacalna. A do tego Istria słynie z trufli! Jadłam tam wspaniały makaron z truflami a oliwę nimi aromatyzowaną mam zawsze w domu. Próbowałam różnych, ale tamtejsza jest najlepsza! :))

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi się Słowenia ze Słowacją nie myli. Mało tego, nie byłam tam a mam same fajne wyobrażenia - że słońce, że fajni ludzie, że dobre wino i fajne zakątki :). Jak pojadę to Ci kupię magnes, obiecuję. I będę pamiętać bo sama też zbieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kochana, jak miło. Więc trzymam kciuki za wyprawę.

      Usuń
  14. Nasłuchałam się od znajomych o Słowenii, a teraz uzupełniłaś moje wyobrażenie o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że Słowenii nie znam, będzie to trzeba w przyszłości zmienić. Widzę, że to bardzo malownicza okolica, wspaniałe miejsce na letni wypoczynek.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Podróżniczko:))))) Byłam w tych okolicach - wrażenia zostają na długo.
    Piękny blog:)
    Ja także uwielbiam podróżować. Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie ładne miejsce. Uwielbiam wąskie uliczki!

    OdpowiedzUsuń
  18. Słowenię ukochuje nad życie!

    OdpowiedzUsuń
  19. byłam tam tylko przejazdem,w drodze do Chorwacji :D zdjęcia z Chorwacji bardzo przypominają mi Twoje fotografie, super wyluzowany kraj :D

    OdpowiedzUsuń
  20. BARDZO, BARDZO PIĘKNIE! Mam ochotę się tam natychmiast przenieść ..

    OdpowiedzUsuń
  21. Słowenię zwiedziłam aczkolwiek niewiele z tego wyjazdu pamiętam niestety. Było to w 2005 roku przy okazji Chorwacji. Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  22. :D
    oj byłam i nie mogę się doczekać powrotu, bo na mur beton będzie ;)
    piękne miejsce !

    OdpowiedzUsuń
  23. W Slowenii bylam tylko przejazdem, raczej sie nie wybieram( chociaz Twoja relacja bardzo zacheca)-magnesu stamtad zatem Ci nie kupie, ale gdybys zapragnela wejsc w posiadanie okazu z UK to chetnie sluze pomoca .
    Lubie takie miasteczka w stylu Wenecji.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj,
    Bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słowenia już od dawna leży w kręgu moich podróżniczych poszukiwań. Może w końcu się tam wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No to juz wiem gdzie spędzę wakacje:) Świetne miejsce.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...