1 kwi 2014

Jak wyglądać tak dobrze, jak ja? Poradnik.


Dzisiaj Prima Aprilis, ale jeśli mowa o wyglądzie to z nim nie ma żartów, chyba że chcemy wyglądać jakby dla nas Prima Aprilis był codziennie. Z urodą jest tak, że jedni ją mają, inni tylko myślą, że nią grzeszą, a jeszcze inni oddaliby wszystko, aby ją zyskać. Posuwają się zatem do depilacji laserami a'la Star Trek, doczepianych włosów, sztucznych paznokci, a co zamożniejsi wymiany kulejących elementów ciała na atrakcyjniejsze. Tym sposobem zalewa nas morze sztuczności, niczym w sklepie chińskim wszystko po 5zł, tylko za niebotycznie większe sumy.
Postanowiłam zatem napisać tego posta ratunkowego, aby wskazać drogę błądzącym i zagubionym, a chcącym wyglądać tak korzystnie jak ja. Uznałam, że to będzie odpowiedź na te wszystkie pytania o mój idealny wizerunek, które nie padły. Jednak ja wyczuwam napięcie jakie tworzy się w moim towarzystwie. Ludzie przy mnie milczą, zbywają udawanym brakiem zainteresowania, zazdrośnie odwracają wzrok i duszą w sobie zachwyt nad pięknem doskonałym, choć nie tak oczywistym.


Otóż Moi Drodzy, już nie musicie tego robić. Dzisiaj zdradzam sekrety mojego wyglądu. Ale ostrzegam, że nie będzie to pielęgnacja dla wszystkich. Nie każdego na nią stać, nie każdy będzie w stanie ogarnąć ogrom wiadomości jakie tutaj zamieszczę. Jednak grunt to się nie zniechęcić. Zaczynamy.


1. CERA - moja szara, zmęczona i pełna niedoskonałości cera to dar natury, więc pomimo waszych usilnych starań możecie nigdy nie osiągnąć podobnego efektu. Ja mam ten komfort, że nie muszę wkładać zbyt dużych wysiłków, aby utrzymać ją na takim poziomie. Stres, przesiadywanie po nocach i odpowiednia pielęgnacja powodują, że jestem wolna od zmartwień o nagłą, nieprzewidzianą poprawę jej stanu. Jestem szczęściarą, bo budzę się rano i wszystko jest na swoim miejscu. Wory pod oczami nie nikną, zmarszczki poszerzają swój zakres, a cera wygląda jakbym nie widziała kremu od lat. Wszystkim, którzy jednak chcą spróbować polecam nie obciążać jej drogocennymi kremami, tonikami i płynami do demakijażu. Podstawa to woda i szare mydło, ewentualnie płyn do mycia twarzy biały jeleń. Reszta zrobi się sama, jednak musicie mieć świadomość, że nie u wszystkich. Nie stosuję żadnych podkładów czy korektorów, bo niby po co. Piękno się eksponuje, a nie przykrywa toną pudru. Poza tym rzeczy się od tego brudzą, więc to tylko dodatkowa robota. Tymczasem pranie to nie jest moja ulubiona czynność. Wolę ten czas inwestować w siebie.

2. OCZY -  niestety tutaj też nie mam dla was dobrych wieści, albowiem o większość zadbała Matka Natura. Oczu niczym u psa Shar -ei nie załatwi Wam nawet chirurg medycyny estetycznej. Ja takie mongolskie patrzałki otrzymałam w darze i aby nie przyćmić ich piękna stosuję jedynie cienie do powiek i to wyłącznie takie, które się osypują i wpadają do oczu, dzięki czemu białka nabierają charakterystycznego czerwonego odcienia w wyniku podrażnienia. To dosyć ryzykowne, ale czego nie robi się dla urody.

3. BRWI - do tej pory moim wzorem był Breżniew, ale po spotkaniu z koleżankami zauważyłam, że już nie jest w modzie, a chyba nikt nie chce być de mode. Zatem używam pęsety regularnie raz na 2 miesiące, jak tylko sobie o niej przypomnę i zaczynam czuć, że  brwi łaskoczą mnie w oczy. Wówczas wyskubuję nieco włosków na zapas i zyskuję dzięki temu sporo cennego czasu. Polecam ten sposób. Nieskromnie mówiąc, uważam go za nowatorski.

4. NOS -  za duży, ale to widać tylko z profilu, więc zwyczajnie nie staję do nikogo bokiem. Ewentualnie kokieteryjnie zakrywam twarz dłonią, przez co zyskuję na odbiorze. Skóra na nim często się łuszczy, wtedy nie mam wyjścia i sięgam po bezwzględny likwidator takich problemów, czyli krem, ale to już wyższa szkoła jazdy.

5. USTA - mam cały zestaw pomadek i błyszczyków do ust, ale to głównie dlatego, że ładnie pachną i smakują, dzięki czemu zabijam nimi głód. Regularnie wcinam wszelkie odcienie różu czy czerwieni, przez co nie muszę gotować obiadów i mogę odłożyć co nie co na zakupy w rosmannie. Największe uczucie sytości daje popularny carmex, ale jest mało wydajny - ja już kończę swój pojemniczek.

6. WŁOSY - te to zawsze były dla mnie zagadką. Swego czasu były obfite, bujne i mocno kręcone, z czasem w wyniku wszelakiej mojej niedomogi ich ilość znacznie się skurczyła i teraz wyglądam jak pastuch, ewentualnie włóczykij z Muminków. Coraz bardziej boję się je czesać, ponieważ przypomina to strzyżenie owcy i ledwo się zagapię, a już na szczotce spoczywa połowa mojego owłosienia. Obawiam się, że niedługo będę przypominała źle ostrzyżonego pudla, w którego rąbnął piorun, a wówczas najlepszy stylista od włosów nie odtworzy wam takiej fryzury. 

Dlatego też moja pielęgnacja sprowadza się do szamponu i mgiełki do włosów, bo bez niej włosy stają się odporne na grawitację. Od czasu do czasu wysmaruję je jakimś olejkiem w nadziei, że to coś zmieni. I zmienia. Wówczas nawet po kąpieli wyglądam, jakby pierwsza kąpiel była wciąż przede mną.

Podcinam się u fryzjerów ( zwykle nieudolnych, którzy strzygą tak, jakby pracowali w salonie piękności dla psów) lub sama, ponieważ różnicy i tak nie widać, a zawsze to 25zł w kieszeni. A włosy kiedy chcą to się prostują, a kiedy wolą to kręcą. Po umyciu schną same, bo nie chce mi się ich suszyć. Sporo wiadomości, ale jak przyswoicie to wasze życie zmieni się na zawsze. Gwarantuję, że nie przejdziecie niezauważeni. 

W okresie, kiedy dopiero zgłębiacie moje techniki pielęgnacji warto zainwestować w odzież z kapturem i czapki, aby nie rzucać się niepotrzebnie w oczy. Zrzucicie je dopiero kiedy poczujecie, że nastąpiła zmiana, jakiej oczekiwaliście ( kieruję te słowa również do mężczyzn).

Mam nadzieję, że otworzyłam wam oczy na pewne sprawy,  przede wszystkim na to, że można dobrze wyglądać i tak się czuć pod warunkiem, że postępujemy w zgodzie z wytycznymi. Liczę, że dzięki temu chociaż odrobinę zbliżycie się do idealnego wyglądu. Pamiętajcie, że musi to iść w parze z genetycznymi predyspozycjami, bo bez tego może być bardzo ciężko. 

Zaglądajcie do mnie, postaram się o więcej tego typu wartościowych postów, a w razie pytań zadawajcie je w komentarzach. Dajcie również znać czy jesteście zainteresowani tego typu poradami? Pozdrawiam Was i nie róbcie sobie żartów z wyglądu, bo już znane przysłowie uczy, że "jak Cię widzą tak Cię piszą". Ciao.

30 komentarzy:

  1. Włosy są zagadką również dla mnie. Wygląda na to, że możemy być niczym włosie-siostry, gdyż przebyłyśmy podobną (acz nie identyczną) drogę transformacji włosów i pięknych i mocnych do stanu obecnego :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpis godny makelifeharder, a nawet makelifeeasier!;)Z tą różnicą, że twoje rady są osiągalne dla przeciętnego Polaka:) Szacun:)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha !! umarlam !! widze, ze ja moglabym ci chyba tylko buty czyscic ;)
    daleko mi do twojej naturalnej urody i musze uzywac tony kosmetykow ;)
    ale wiesz co! widze, ze musze zmienic moja pielegnacje i zaczac dbac o siebie jak i ty !!
    na razie zgadza sie watek z pesteta ;) to chyba najbardziej znienawidzona czynnosc przezemnie- wiec ja ignoruje ;) haha
    u made my day ! thx!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się, jakbyś chciała jeszcze jakiejś rady wal śmiało:)

      Usuń
  4. Brwi a'la Breżniew - skąd to znam ;) wątek z pęsetą zgadza się idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :)) boskie rady, jakby znajome ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. brwi na breżniewa i włosy włóczykija, brzmi znajomo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ mnie rozśmieszyłaś:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciężko mi będzie używać tych wszystkich rzeczy ;). Jedyną rzecz jaką stosowałem ze stajni producentów "Białego Jelenia" to szare mydło bo nim jako jedynym można myć się w jeziorze bo jest naturalne i dba o nasza planetę :) Ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biały Jeleń to moja ulubiona seria "kosmetyków";) Lubię ją zwłaszcza za nazwę:)

      Usuń
    2. Jest jeszcze szare mydło "Biały Wielbłąd" :)

      Usuń
  9. Padłam :). Oszołomiły mnie te Twoje "urodowe" triki i wdzięczna jestem niezmiernie że się nimi z nami podzieliłaś :). Ten z brwiami jest mi szczególnie bliski tylko że w moim przypadku jak mi brwi już do oczu wpadają do je zdmuchuję albo zaczesuję na boki - najczęściej śliną :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nieee....a już myślałam, ze tylko ja tak dbam o swoją naturalną urodę..:)

    OdpowiedzUsuń
  11. no ładnie, powinnaś pisać więcej takich postów, to może wreszie zacznę z domu do ludzi wychodzić! :D gratuluję posta, hahahha mi w tym roku nie starczyło sił na blogowy primaaprilisowy żart...

    OdpowiedzUsuń
  12. A tak się zastanawiam już od dłuższego czasu, co jest ładne skoro jest ładne ale sztuczne czy ładne choć nieładne acz prawdziwe ;)
    No i i Ty rozjasniłaś wszytsko ;)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. O to widzę, że mamy podobne sposoby i działania, żeby o urodę dbać :D I nawet efekty równie zniewalające ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uśmiech nie zchodzi mi z twarzy :))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pod wrażeniem Twojego opisu urody własnej tudzież skomplikowanych opisów zabiegów kosmetycznych. :)
    Pięknie :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  16. O to też znam. Szczególnie podcinanie włosów hand-made w celu zaoszczędzenia 25 zł. Wiesz, ile biletów lotniczych można kupić na dobrej promocji za 25 zł? ;DD A i włosy jakoś tak inaczej w tłumie od reszty wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. : ) Zestaw idealny, stosuję bardzo podobny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz, większość fryzjerów, do których trafiłam, powinna mieć szyld - "Głównie dla pudli". Jedna pani fryzjerka (tylko z nazwy) zamiast równomiernie pokolorować moje odrosty - zrobiła mi na grzywce i jednym boku mało gustowną panterkę. Tak, jakby sądziła, że akurat wybieram się na safari. Inna pani wybieliła mi kawałek skóry razem z włosami - trochę to wyglądało jak skrzyżowanie pudla z albinosem. Bo oczy nabiegły mi krwią kiedy to tylko zobaczyłam. :)
    Od tamtej pory - od czasu do czasu - adaptuję swoją łazienkę na mini salon fryzjerski i sama przycinam "żywopłot" i koloruję go.
    Białego Jelenia również używam i bardzo sobie chwalę owe specyfiki.
    Z zainteresowaniem będę czytać Twoje porady dotyczące piękna :) i szerzej je propagować w środowisku.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. mama mi załatwiła, mieszka tutaj od dwóch lat :) ale ogólnie do tej firmy przyjmują mnóstwo ludzi, więc próbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  20. hahahha, dobre :) cenne rady, czekam na więcej :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak najwięcej takich postów!:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...