30 sty 2014

Kultowe kreatywne lokale Lwowa.

 
O Lwowie pisano już piosenki, a ja pokuszę się o kolejnego posta. Poza całą masą pięknych zabytków Lwów to również turystyczna machina, napędzana przez rozmaite i najbardziej wymyślne lokale.
Z myślą o klientach co rusz powstają kolejne barowe i restauracyjne perełki, choć ja przemierzając Lwów już lata temu i podziwiając te wszystkie przybytki byłam pewna, że temat został dogłębnie wyczerpany. Jakże się myliłam.

Biorąc pod uwagę długie kolejki przed wejściem do większości tych miejsc jestem pewna, że to i tak zaledwie namiastka tego co jeszcze przed nami. Lwowskie knajpki to już miejsca kultowe i do najciekawszych bez rezerwacji nie wejdziecie, chyba że macie sporo wolnego czasu na okupowanie drzwi wejściowych z nadzieją, że ktoś wreszcie opuści lokal. Warto się jednak postarać i zakosztować nocnej atmosfery Lwowa. Nie pożałujecie.
Obecnie istnieje już cała seria konceptualnych lokali, zlokalizowanych w Rynku i jego okolicach, należących do jednej sieci FEST. Rozpoczęli oni swoją działalność otwierając w 2007 r. najbardziej znaną obecnie restaurację Lwowa - Kryivkę. Były to drzwi do sukcesu i od tego czasu poszerzyli swoją działalność o ponad 15 pomysłowych projektów. Stawiają na oryginalność, kreatywność i emocje, których na pewno tu doświadczycie. W każdej z ich miejscówek można nabyć kartę klubową, która upoważnia do zniżek w całej sieci. Tymczasem zabieram Was do miejsc,  z których większość należy właśnie do tej sieci.

1.Kryivka - ul. Rynek 14. Zdecydowany nr 1 we Lwowie, o czym świadczą bardzo długie kolejki przed wejściem. Restauracja - bunkier w formie kryjówki UPA, z tego względu budzący kontrowersje i nie dla każdego. Pod indywidualną rozwagę. Mieści się w zabytkowej kamienicy na wprost Ratusza. Drzwi są dobrze ukryte i strzeżone przez uzbrojonego w karabin partyzanta. Aby wejść do środka należy podać sekretne hasło: "Slava Ukrainie", w odpowiedzi usłyszymy  "Gierojom Slava". Wówczas dostajemy do wypicia ukraińskiej gorzałki w blaszanej nakrętce. W środku surowy wystrój, sporo broni, posiłki podawane na blaszanych talerzach i atmosfera partyzantki. Panuje tam nieustanny gwar, ludzi nie ubywa, a alkohol leje się strumieniami. Kryivka dysponuje własnej roboty wódką, którą można również kupić na wynos.
2. Loża Masońska - mieści się w tym samym budynku co Kryivka, tylko piętro wyżej. Mieliśmy problem ze znalezieniem wejścia, ponieważ drzwi do restauracji udają drzwi do mieszkania. Niech Was to nie zmyli. Loża Masońska zajmuje całe piętro budynku, na którym znajdziemy 3 pary drzwi, w tym te jedne wybrane z klamką. Wejście do tego miejsca to wejście do innego świata. Za drzwiami wita nas mężczyzna odziany w szlafrok. Sama restauracja jest ogromna, podzielona na wiele sal i mianuje się najdroższą restauracją w Galicji. Dzięki karcie, o której wspominałam wcześniej i którą można otrzymać w innym konceptualnym lokalu z tej serii, w tym w Kryivce zyskujemy 90% zniżki. Mimo to i tak jest drogo. Restauracja ma wiele stylowo urządzonych sal, a największe wrażenie robi na wszystkich toaleta godna samego króla.

3. Gazowa Lampa -  to lokal ku pamięci I. Łukasiewicza, wynalazcy lampy naftowej. Restauracja- muzeum  zajmuje 3 piętra, oddzielone wąskimi schodami z sygnalizacją świetlną. Idziemy, kiedy włączy się zielone światło. Dysponuje ona ciekawymi eksponatami i utrzymana jest w atmosferze dawnych lat. Shoty podawane są w probówkach, a z tarasu można podziwiać widok na dachy Lwowa.


4. Pierwsza Grillowa Restauracja Mięsa i Sprawiedliwości - na ul. Wałowej 20, niedaleko od Rynku. Pięknie przeszklona, dysponująca sporą przestrzenią, aby pomieścić chętnych na tortury. Spędzałam tam Sylwestra i aparatem niestety nie dysponowałam, a jedynie zrobiłam kilka słabej jakości fotek moim szybkostrzelnym telefonem. Po sali paraduje kat, na ścianach wiszą obrazy ze scenami tortur, za wystrój robią żelazne klatki opuszczane do otworów w podłodze, narzędzia tortur i gilotyna, wciąż działająca tylko zamiast głów tnąca kiełbasę. Niby wszystko napawa grozą, a jednak atmosfera miła i przyjemna. Nie ma się czego bać, pod warunkiem, że nie robi na Was wrażenia fakt, że założycielem lokalu był podobno ostatni lwowski kat.


5. Restauracja pod złotą różą - na ul. Starojewrejskiej, żydowska knajpa urządzona w formie żydowskiego mieszkania. Przytulnie i nastrojowo, ale ciężko o wolne miejsce.
6. Kumpel - mieści się na ul Volodymyra Vynnychenka 6. To pierwszy pub- warzelnia piwa we Lwowie. Ja piwa nie lubię, a przynajmniej tego co u nas za piwo uchodzi.  Lwowski, wyrabiany na miejscu browar to dla mnie jednak inna historia. Dla wszystkich piwoszy zapewne punkt obowiązkowy.
7. Masoch - kawiarnia dla wielbicieli Leopolda Rittera von Sacher-Masocha i jego sado-masochistycznych preferencji. Kajdany, pejcze, łancuchy etc. Na życzenie można dostać kilka batów. Dla każdego coś miłego. Ja tam nie dotarłam, ponieważ, w czasie kiedy moi współtowarzysze oddawali się uciechom w Masochu, ja o ironio wędrowałam po Cmentarzu Łyczakowskim. Można i tak;)
8. Dom Legend - usytuowany na ul. Starojewrejskiej w efektownej  kamienicy, w której uwagę przykuwa olbrzymia postać smoka. Na dachu znajduje się nietypowy latający samochód i figurka kominiarza. Ta wielopiętrowa restauracja mieści wiele komnat, z których każda strzeże jakiejś legendy np. bruku, lwów, czasu itd. O określonych godzinach legendy podobno ożywają, ale mnie się nie udało nic zobaczyć pomimo wytrwałego sterczenia przed kamienicą o 18.


9. Lwowska pracownia czekolady - coś dla odmiany czyli sklep- kawiarnia z czekoladą. Sklep, gdzie wręcz wypada obkupić się w ręcznie wyrabiane słodkości i kawiarnia, gdzie można skosztować lwowskiej kawy i prawdziwej czekolady. Sklep dysponuje ogromnym asortymentem, ulokowanym na 3 piętrach. Można tam kupić czekoladę pod każdą postacią nawet z kamasutrą usytuowaną w słodkiej tabliczce. Warto zajrzeć nawet jeżeli nie jest się zwolennikiem czekolady. Przez okno wystawowe można podglądać, jak powstają te słodkości.
10. Poczta - bar w uliczce od Rynku, który dopiero powstał, jednak już z ulicy przyciąga uwagę. Weszłam tam tylko na krótką chwilę, ale jeszcze nie miałam okazji zabawić. Stawiam jednak, że za kilka miesięcy to będzie kolejna bardzo znana i lubiana knajpa Lwowa.

I co Wy na to?

23 komentarze:

  1. Ciekawy pomysł z tymi knajpkami, zarówno do stworzenia posta, jak i rozkręcenia interesu :) Lubię takie niestandardowe miejsca, żałuję jedynie, że nie dodałaś więcej zdjęć.
    A ta karta zniżkowa tylko dla turystów? Widnieje na niej napis czytelny dla ludzi spoza Ukrainy, którym nie jest dane znać cyrylicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba przyznać, że rzadko spotykane miejsca i to mi się bardzo podoba. Najbardziej zaciekawił mnie lokal nr 4 ( z tym katem) nie powiem, bardzo ciekawe ale i trochę przerażające :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lwów ma w sobie magię, byłam kilka razy, równiez w tych miejscach, które polecasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. I jak tu wśród takiej ilości fajnych lokali znaleźć czas na zwiedzanie miasta? :). Wschód Europy jest mi praktycznie nieznany, nad czym ubolewam. Kilka dni temu piłam piwo w knajpie, która powstała w budynku byłej poczekalni dworcowej. Fajny, przytulny budyneczek a że znajduje się na szlaku spacerowo-turystycznym, to i klientów nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lwów zachwyca, ale zawsze trochę boli mnie, że wiele kamienic i zabytków wydaje się zaniedbanych, że brakuje tych funduszy na odnowę tego, co piękne, a zapomniane. Nigdy nie poznałam tego miasta od strony tak niezwykłych lokali ! Kolejny powód, by powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne zabytki Lwowa! :) ujęte na kilku ładnych zdjęciach.

    obserwujemy? zacznij, odwdzięczę się :) Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. we lwowie nigdy nie bylam ale licze na to ze wszytsko przede mna
    Kryivka jak dla mnie wyglada przerazajaco, az dreszcze przechodza po plecach


    http://historie-prawdziwe-dziwne-smieszne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż nogi same się rwą! Poza tym uwielbiam strzelać! Napisałaś wspaniały przewodnik po knajpach, coś akurat dla mnie, dziękuję :))) a na tiramisu zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Do tych czekoladowych klimatów serce i żołądek mi się wyrywa. :) A z ciekawości odwiedziłabym Lożę Masońską i ten lokal od pejczy :)
    Świetny poradnik.

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem ciekawe zdjęcia pstrykasz, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam program na Travelu o Lwowie. Było w nim właśnie o Kryivce (wszystko to o czym piszesz mogłam zobaczyć w TV, ale jeszcze tam będę osobiście!), o Masochu - kobiety wkładały ręce do kieszeni w spodniach posągu i dziwnie się uśmiechały ;) Jednak najbardziej podoba mi się Restauracja Mięsa i Sprawiedliwości - uwielbiam takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja byłam w Kryjówce i piłam tam naftówkę i benzynówkę (do tej pory nie wierzę, że sa takie alkohole), i w knajpie Masoch - rewelacja! Ogólnie to Ci zazdroszczę tylu lokali, które widziałaś, bo są niesamowite. Nie wiem jak reszta, ale Masoch jest wpisany na Listę UNESCO :)
    A tu fajna stronka, zajrzyj: http://ukraineallaboutu.com/pl/travel-in-ukraine/hotels-and-restaurants/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pojedz do np. Oświęcimia i tez baluj. Odpowiada to Twojej znajomości historii. Lokal poświęcony jest organizacji, która wyrznela 120 tys. POLAKÓW.

      Usuń
    2. Anonimowy, ale czy idąc do Kryjówki automatycznie oddajesz pokłony UPA? Nie. Nie pasuje tobie, to nie jeździj tam, ale innym daj podejmować decyzje samemu

      Usuń
  13. Masocha znam - i nie ukrywam, że fajna knajpa. Ale zawsze najwięcej radochy daje nam - przynajmniej części żeńskiej - sprawdzanie co Pan Masoch ma w kieszeniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie byłam, ale narobiłaś mi ochoty. W tamtym roku o mały włos i bym zwiedzała to miasto, ale nie wyszło. Co się odwlecze.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłem ostatnio we Lwowie w sierpniu zeszłego roku, a wcześniej trzy lata temu. Przyznam że sporo się zmieniło, dużo na dobre. Niesamowity klimat pozostał co jest najważniejsze, ale cieszy fakt że impuls Euro 2012 zostawił też swój ślad. Znalazłem parę fajnych smaczków, jak np. polskie napisy na murach z dawnych czasów wychodzące spod zdrapanej farby
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. zapisuję sobie to :D jak będę kiedyś w tym mieście, to poodwiedzam te lokale i stworzę własną subiektywną listę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Popełniliście błąd, ten na ławce to Zych, współpracownik Łukasiewicza, on sam wystaje z okna wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzień dobry. Zauważyłam, że ostatnio ktoś wysyłał z mojego konta jakieś obrzydliwe wiadomości. Zapewne poczuła się Pani słusznie obrażona za co bardzo przepraszam i jest mi niezmiernie przykro. To się oczywiście nie powtórzy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Będąc w autokarze do polski nasłuchałam się tyyyyle dobrego o tych knajpach :D będę musiała nadrobić kiedys:)

    OdpowiedzUsuń
  20. wejście do Loży masońskiej- niesamowite! Sama restauracja- nic specjalnego, ot, jakich wiele. Lwów jest piękny Będę tam wracać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sam bywam we Lwowie i lubię to miasto ludzi jest super ale do Kryjówki nie wejdę...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...