14 lis 2013

Gazetomania, czyli jak trafić na okładki gazet?

Marzyliście kiedykolwiek, aby znaleźć się na okładkach najbardziej poczytnych gazet? Albo, aby skrobnęli o Was choć mały artykuł i bynajmniej nie w dziale nekrologi czy kroniki kryminalne, ale taki o pozytywnym wydźwięku z Waszą radosną miną na froncie? Dosyć kusząca opcja zobaczyć jak nasza rodzina czy znajomi sięgają po gazetę z naszą postacią dumnie widniejącą na okładce. Jaka była zatem moja radość, kiedy otrzymałam od Gazetomania.pl możliwość uczynienia gwiazdą dużego formatu kogo tylko zechcę.
Propozycja wydała mi się na tyle  kreatywna, oryginalna i zabawna, że z chęcią skorzystałam. Zwłaszcza, że moja druga połówka miała na dniach obchodzić przełomowe 30 urodziny. Taka okazja w sam raz nadawała się do gazet, albo chociaż do tej jednej, wyjątkowej.
W końcu przy wyczerpujących się z każdą kolejną okazją pomysłach, na horyzoncie pojawiło się coś uniwersalnego i z charakterem, co wydaje się być odpowiednie do każdego wydarzenia. Spersonalizowana gazeta daje nam szerokie pole do popisu i pozostawia dużo przestrzeni na własną inwencję. W przypływie weny twórczej mamy możliwość stworzenia własnego tekstu, o odpowiadającym nam charakterze i intencji. Przyznam jednak, że te oferowane na stronie są na prawdę genialnie opracowane i obejmują tak szeroką tematykę, że bez problemu trafią w najbardziej wyrafinowane gusta, nawet taki jak mój. Jednak gdyby ktoś dysponował jeszcze bardziej złożonymi i wykwintnymi upodobaniami, istnieje możliwość modyfikowania tekstu według własnego uznania.
W dzisiejszych czasach, kiedy mam wrażenie, ze widziano już wszystko nie lada sztuką jest umiejętność zaskoczenia. Ileż to razy otrzymujemy nietrafiony, powtarzający się lub przewidywalny prezent, który nie budzi w nas najmniejszych emocji, ponieważ to wszystko już było. Ale jedno jest pewne. Nie każdy był na pierwszych stronach gazet. Dlatego z czystym sumieniem polecam, jako nietuzinkowy podarek nie tylko na 30 urodziny, ale też jako upominek na mikołajki, imieniny, rocznicę ślubu, dla kolegi, szefa czy żony. Powodów aby trafić do gazety jest milion. Artykuł może być utrzymany w żartobliwym lub zupełnie poważnym tonie i moim zdaniem idealnie nadaje się bez względu na to na ile znamy daną osobę, czy jest nam bliska czy wręcz przeciwnie i chcemy wybrnąć z danej sytuacji nie popełniając "faux pas".
Samo stworzenie własnego egzemplarza gazety jest dziecinnie proste i zajmuje zaledwie krótką chwilę, a przyznam, że właśnie złożoności tematu niepotrzebnie się obawiałam. 

Cała sztuka sprowadza się do kilku prostych kroków:
1) zdecydowania się na jeden z dostępnych tekstów lub utworzenie własnego ( o ile mamy na tyle determinacji), 
2) dodania fotografii bohatera artykułu, 
3) wyboru wzoru gazety ( dostępna wersja plotkarska lub sportowa)
4) stworzenie strony tylnej w podobny j. w. sposób, co daje możliwość zamieszczenia dwóch różnych artykułów w jednym egzemplarzu gazety - front i tył lub tylko front( tył opcjonalnie)
5) wybranie ramki oraz ilości sztuk. 

Ja zdecydowałam się na 2 egzemplarze, jeden w wersji papierowej, drugi oprawiony w złotą drewnianą ramę, o wymownym tytule: "Wyjątkowy dzień, wyjątkowy człowiek"(front) i "Potomek Drakuli mieszka w Polsce" (tył). Wiadomo, że wersja papierowa może nie przetrwać własnej poczytności, przechodząc z rąk do rąk wszystkich zainteresowanych. Wówczas mamy wariant w wersji lux, oprawiony i zabezpieczony przed potencjalnym zniszczeniem. 

Jeśli chodzi o samą transakcję - zamówienie przyszło następnego dnia, doskonale zapakowane, więc przyznam, że taka solidność i dbałość o klienta to dla mnie wciąż przyjemne zaskoczenie.

Gazetę (wersję nieoprawioną) przeszmuglowałam w bagażu do Bratysławy, aby w dzień urodzin uraczyć Jubilata aktualnymi nowinkami z prasy.  A przyznam, że czekanie na ten dzień było dla mnie nie mniejszym wyzwaniem niż ukrycie gazety w nienaruszonym stanie w walizce, do której oboje się pakowaliśmy. Mój wewnętrzny Św. Mikołaj i pragnienie obdarowywania to cechy o sile tsunami, więc wierzcie mi na słowo, że czekałam na ten dzień, niczym dziecko na pierwszą gwiazdkę. 


W myślach przerobiłam milion scenariuszy tej chwili, ostatecznie padło na poranne niezobowiązujące wręczenie egzemplarza przy śniadaniu. Ten moment był tak zabawny, że na pewno zasłużył na artykuł. Chwilowa konsternacja lotem błyskawicy zamieniła się w niekontrolowany wielominutowy wybuch śmiechu o sile rażenia bomby atomowej. Moment absolutnie bezcenny, za wszystkie inne zapłacisz kartą MasterCard. A czego chcieć więcej niż autentycznie uradowanej twarzy obdarowanego? 
Wyruszając na zwiedzanie Bratysławy zabraliśmy gazetę ze sobą, więc to co widzicie na zdjęciach to efekt wizyty w jednej z oryginalnych kawiarni, gdzie delektując się ciastem i lampką wina
( w końcu my z Polski, nie będziemy pić kawy), można było w spokoju poczytać poranna prasę. Oczywiście za natrętne błyskanie lampą aparatu, zebrałam opiernicz od rozjuszonego Słowaka, ale to już w moim przypadku nudne realia, więc i tu nie było wyjątków od reguły. Jedni przyciągają pieniądze, ja agresorów toczących pianę z ust, niezależnie od tego czy robię jedno zdjęcie czy 100 i czy fotografuję niebo czy zatłoczoną ulicę. Zawsze na końcu fotografii czyha jatka.

I co myślicie o takiej alternatywie dla tradycyjnych prezentów?

32 komentarze:

  1. Ja mysle, ze wino na sniadanie to idealny prezent :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było już długo po śniadaniu, ale dałabym sobie rękę obciąć, że to napiszesz;)

      Usuń
    2. Cholera, musze popracowac nad imidzem ;)

      Usuń
    3. Postaraj się, będę cierpliwie czekała.:)

      Usuń
    4. Daj mi 40 lat na spowaznienie ;)

      Usuń
  2. Polski śliachcic wody, a tym bardziej kawy na śniadanie nie pije;P

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, fajna sprawa!:) ja juz kilka razy byłam w gazecie i wszystkie egzemplarze mam u siebie w archiwum;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wpis i butelka sektu natchnely mnie, zeby sie przyznac, ze tez bylam w gazecie. Jak palilam Marzanne!

      Usuń
    2. A ja byłam w telewizji, kto da więcej? :P
      ps. fakt ten umknął mojej uwagi, dowiedziałam się kilka dni po od znajomego znajomego
      Gazetka super sprawa, podobnie jak wino i ciacho na śniadanie, ach jak słodko jest grzeszyć. Drakula jak wiadomo nigdy nie pijał wina, ale jego potomkowie i owszem.
      A obywatel oburzony nie rozumiał najwidoczniej, że ma do czynienia z celebrytą z pierwszych stron gazet i flesz jest niezbędny. Burak jakiś.

      Usuń
  4. Bardzo oryginalny pomysł. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Tomek w grudniu ma urodziny. Skorzystam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. szefowi zrobiliśmy podobną niespodziankę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW! jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego prezentu! nigdy o czymś takim nie słyszałam :) chyba tez skorzystam na urodziny męża - co prawda do maja daleko, ale będę pamiętać ;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haah! dobre :) Nie miałam pojęcia o czymś takim. Świetny pomsył, myślę, że kiedyś też go wykorzystam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest to miła niespodzianka, jeżeli ktoś lubi czytać hahaha

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł! A nawet nie chcę myśleć jak ty to ukryłaś we wspólnej walizce ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spisałaś się na medal, pomysł niesamowity, a co z tym potomkiem, o co chodzi? Co do przedmówców to przebiję wszystkich, bo byłam w TV i w gazecie i to nie raz (choć nie kryję, że była to edycja dość lokalna więc mam dalsze szczeble do zdobycia). Serdecznie pozdrawiam Was oboje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny pomysł, sama bym na niego nie wpadła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem zachwycona takim pomysłem na prezent!

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehe, tożto bardziej zautomatyzowane podejście do starych, sprawdzonych wyklejanek gazet!
    Tak czy siak, pomysł świetny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam takie prezenty! Co za świetny pomysł. W przypadku mojej drugiej połowy to by nie zadziałało (bo on nie lubi takich rzeczy), ale jakby ktoś mi chciał zrobić taki prezent, to jak najbardziej :)))
    Ja robiłam tylko kubki i kalendarze ze zdjęciami (dla babć i dziadków :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki genialny pomysł! Pozwól, że zmałpuję! U mnie właśnie sezon rocznic, urodzin, imienin się zaczął.... i będzie trwał z pół roku :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...