4 lut 2013

O tym, dlaczego nie zakochałam się w Paryżu.

Nadszedł luty, a wraz z nim wielkimi krokami zbliża się święto wszystkich zakochanych. A wiadomo, że jak miłość to tylko w Paryżu, a przynajmniej tak mamy myśleć. I tym oto sposobem, zbliżamy się do opowieści o tymże miejscu. Nie będzie to jednak opowieść, jakie znacie.

Zewsząd karmi się nas romantycznymi historiami o mieście miłości. Scenariusze filmowe prześcigają się w pomysłach na rozkochanie nas w Paryżu, chyba co druga osoba ma na ścianie plakat z Wieżą Eiffla, a prawie każda kobieta marzy o zaręczynach właśnie w tym mieście. Francuz to w powszechnym mniemaniu wyelegantowany międzynarodowy amant, a Francuzka to odzwierciedlenie delikatności i zwiewności. No i te wszystkie paryskie butiki, pokazy mody i w ogóle moda na Paryż, która za cholerę nie chce minąć. Mówiąc krótko - stolica Francji, czyli jedno wielkie wykreowane marzenie. 
Skoro tak to pomyślałam, że i ja zachłysnę się tą paryską magią.

A więc pojechałam, wróciłam i nie zadziałało. I to ja, wcielenie romantycznych uniesień, czytająca poezję, wierząca w miłość. aż po grób, amory i uczucie od pierwszego wejrzenia.

Jeśli mam być szczera to znikąd tak nie spieprzałam, jak z Paryża. Jeśli mówimy o romantycznej atmosferze, to bardziej romantycznie było, jak spałam na dworcu w Rumunii, a bezpiecznie - tm zupełnie zgubiłam znaczenie tego słowa.

Nie mam pojęcia, co poszło nie tak, ale nie zaiskrzyło. Nie ta atmosfera, nie te klimaty, nie moja bajka.

Zastrzegam, że nie należę do ludzi pokroju narzekających na wszystko malkontentów. Jest dokładnie odwrotnie. Już nawet zaczęłam się obawiać, że coś ze mną nie tak, zazwyczaj podoba mi się wszystko i wszędzie, ale Paryż to skutecznie wyprostował. To pierwsze miejsce w moim życiorysie, w którym miałam jakieś "ale".

A dlaczego? 
Ponieważ to nie był Paryż z pocztówek i filmów, jaki mi permanentnie wtłaczano do głowy. Miasto ukształtowane przez skuteczny, silny i wszechobecny marketing, nagle okazało się rozczarowaniem moich wszelkich (i pewnie w wyniku tej doskonałej reklamy również  wygórowanych) wyobrażeń o nim.
Nie chcę generalizować, ani tworzyć negatywnych stereotypów, ale to pierwsze miejsce, w którym spotkałam się z takim chamstwem, grubiaństwem i brakiem kultury. To też jedyne miasto, gdzie od przyjazdu oglądałam się nerwowo za siebie, szukając -pełna obaw- noża w plecach. Taka kiepska aura mi tam towarzyszyła.

Sytuację ratowało tylko to, że byliśmy u osoby, która  mieszka tam już kilkadziesiąt lat i nie dopuściła, aby nas żywcem pożarto.
Doświadczyłam jednak różnych ekstremalnie nieprzyjemnych sytuacji, których wolałabym nie mieć w swoim życiorysie. 

Zostałam zaatakowana za zrobienie zdjęcia na ulicy, na której ktoś  stał i chyba stwierdził, że nią włada. Było baaardzo niemiło, a nawet powiało grozą, bo pan zupełnie nie odpowiadał obrazowi przeciętnego Francuza. Czarnoskóry butny człowiek chyba obrał sobie za cel, aby zrobić mi z d... jesień średniowiecza.
Powiadomiona o tym, stojąca niedaleko policja, nie wykazała żadnego zainteresowania i brakowało jeszcze tylko wymownego ziewnięcia z ich strony.

Podczas wsiadania do autobusu zatarasowano nam z premedytacją  wejście i nie pomagały uprzejme prośby o ustąpienie, więc gdyby nie ostre natarcie, to nie zdążylibyśmy na dworzec. Ale bez bluzgów się nie obyło.

W metrze witały nas takie spojrzenia, że nasz towarzysz i przewodnik po Paryżu, od progu zakazał nam spoglądania na kogokolwiek, abyśmy nie popadli w ostateczne tarapaty.


Samo miasto też nie raz odbiegało od uroczych zdjęć znanych nam z filmów. Wystarczyło skręcić w pierwszą lepszą ulicę, aby utonąć w brudzie lub smrodzie. Albo ja chodziłam dziwnymi ulicami, albo nie jest to, nie tylko najbardziej przyjazne, ale też czyste i pachnące miasto świata.
Momentami miasto przypominało wielki cyrk, w którym ludzie potrafili mieszkać na środku ronda, na każdym rogu czyhał oszust, a śmieci wyrzucano przez okno. Całe dzielnice tonęły w brudzie i bezdomnych koczujących na materacach. I jeszcze te ceny, jakby francuska bagietka miała jakąś magiczną moc za którą trzeba zapłacić 5 krotność zwykłej ceny.

A szkoda, bo miasto jest na prawdę przepiękne architektonicznie i ma nadzwyczajne muzea. Chociaż przyznaję, że jak w kolejnym z rzędu zobaczyłam obraz Picassa, to już równie dobrze mogłabym spoglądać na obrazek pana Heńka. Wszystko w nadmiarze powszednieje, a zagęszczenie dzieł wielkich artystów na m2 jest tam wręcz przytłaczający.
Oczywiście spodziewam się, że zostanę teraz pożarta żywcem przez wszystkich pasjonatów Paryża, ale nic nie poradzę, że tak u mnie wyglądała konfrontacja bajki o tym mieście z rzeczywistością. Nie jestem jednak wołem i zdanie mogę zmienić. Niech się tylko nadarzy okazja.

Po tym pobycie musiałam pojechać na krótkie wakacje, bo po kilku dniach we Francji, czułam się jakby ktoś mi przez tydzień skakał po głowie w glanach, a moje wyczerpanie przybrało jakieś absurdalne rozmiary. Byłam wycieńczona pędem tego miasta, choć byłam tam jedyną osobą, która na ruchomych schodach stała, a nie po nich biegła. Czułam się, jak UFO:)
Nie jest jednak tak, że wszystko w Paryżu to "be". Jest tam również trochę rzeczy, które mnie urzekły. Uważam, że samo miasto jest przepiękne i idealne na plener fotograficzny, ale o tym co dobrego, to w następnym poście.

A póki co będę ciężko zdziwiona, jeśli znajdzie się chociaż jedna osoba, która podziela moje zdanie, bo jak dotąd, żadne miejsce mojej podróży, nie wywołało takiego zainteresowania i tylu ochów i achów, co właśnie stolica Francji. Jednak PR to Paryż ma świetny.

P.S. Post ze szczególnymi pozdrowieniami dla mieszkanki tego oto przybytku - Biny:)

49 komentarzy:

  1. A mnie znowu nawet do takiego Paryża nie ciągnie ... już tak mam, że nie ufam temu co przez cały świat jest pożądane, polecane i czemu towarzyszy tylko oh i ah. Za to z chęcią znalazłabym się na wspomnianym dworcu w Rumunii, bo do tego kraju ciągnie mnie bardzo i na wrzesień mam zaplanowaną wycieczkę tam właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ja w Paryżu miałam i strajk wszystkich muzeów (wyjątek opustoszały o dziwo D'Orsay ;) i samobójcę na wieży Eiffla, rozumiem Cię trochę i mając wizję hektarów katakumb wypełnionych szkieletami zmarłych pod całym miastem miłości...hm....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja (skrajna romantyczka) jakoś nigdy nie zachwycałam się Paryżem z filmów itp, bo sama tam jeszcze nie byłam. Co prawda jest tam kilka takich miejsc, które chciałoby się zobaczyć, tak jak np. Wieża E., która w sumie jest jednym z symboli Europy w ogóle... I jestem skłonna uwierzyć na słowo, że mogłaś odnieść takie a nie inne wrażenie. Często nasze wyobrażenia o czymś (właśnie poprzez skuteczna promocję, świetny marketing, i przecudne fotografie) w zderzeniu z rzeczywistością bywają druzgocąco inne ;[ Weźmy choćby takie RIO. Plenerowo: Bajka, ale zapewne niejeden turysta trząsł tam gaciami, bo to jedno z niebezpieczniejszych miast dla turystów, nie mówiąc już o zobaczeniu na własne oczy dzielnic biedny... Ale po to też podróżujemy, zwiedzamy, żeby przekonać się na własnej skórze, jak gdzie jest, jak to wygląda z bliska, jak się gdzieś żyje :) Grunt, że wróciłaś cało :D A jeśli chodzi o romantyczne miejsca, dla mnie niezmiennie najbardziej romantycznym miejscem jest brzeg jeziora/oceanu o zachodzie słońca :):):) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie tam w ogóle nie ciągnie. Chociażby dlatego, że już któraś osoba mi mówi, że tam jest okropnie: brudno, chamsko i ludzie reagują jedynie na swój francuski, plus kilka osób zostało tam okradzionych. Więc... Nie dziękuję. Nie pojadę tam. Za to ciągnie mnie do Włoch, bo o tym kraju słyszałam same superlatywy. Chociaż również na złodziei, jeżdżących na skuterach, trzeba uważać. Ale oni to ponoć tylko w Neapolu są. Za to ludzie podobno bardzo mili i pomocni. Jak nie po angielsku, to na migi da się dogadać.

    Jeśli chodzi o romantyzm to lubię wiejskie lub małomiasteczkowe klimaty, czy wręcz samą dziką naturę, a nie duże miasta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spedzilam w Paryzu jeden dzien dawno, dawno temu i bardzo milo wspominam parki i ogrody:) Bylam wtedy nastolatka i nie mialam funduszy na muzea, za to wloczylam sie z moim owczesnym chlopakiem po roznych zakatkach i bylo uroczo.
    Ja za to mam okropne wspomnienia z Monaco... glownie przez to, ze mialam zapalenie pecherza i glownie zwiedzalam miejskie toalety :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mimo wszystko jednak z checią bym zobaczyła na własne oczy:)
    Blog o życiu & podróżach
    Blog o gotowaniu

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam w Paryżu kilka razy. Jak pisałam ostatnio, nie jest w moim TOP5 miast, nie jestem zachwycona i ślepo wpatrzona, ale dużo rzeczy w nim uwielbiam. Nie uważam Paryża za miasto miłości, ale mam swoje miejsca i zakątki z niezwykłym klimatem. Co do tego, że mieszkańcy nie są zbyt przyjemni - mam podobne odczucia, to jedynie miejsce w którym nie udało mi się z nikim nawiązać kontaktu. Jest sztywno, to chyba dobre słowo. Spanie na ulicy jednak bardziej kojarzy mi się z Rzymem, chociaż tutaj też się trafiało, faktycznie. Ale jest pięknie, mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie tez nie ciagnie do Paryza, wlasnie przez to cale "przereklamowanie". Co do poczucia bezpieczenstwa, chyba wszystkie ogromne miasta tak maja, przyjezdzaja tam najdziwniejsi ludzie i mimo wszystko moga pozostac anonimowi. Nie moglabym mieszkac w takim miejskim "molochu"

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia ,jednak nie byłam tam /przynajmniej na razie / .

    OdpowiedzUsuń
  10. ooojj.. a ja planuje aktualnie wycieczkę do Paryża, ale od kilku dni myśle także nad Londynem.. Z tego co tu napisałaś wynika że chyba lepiej będzie w Londynie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kocham Paryż, jego atmosferę, poranną kawę w kafejce na rogu i wszystko co wiąże się z tym wielkim miastem, ale nie zamierzam krytykować ani przekonywać tych którym nie przypadł do gustu. Są tacy, którzy kochają Egipt i jego mieszkańców, a ja za skarby świata nie chciała tam wrócić. Świat jest różnorodny, ludzie są różnorodni i mają różne gusty. Dzięki temu świat jest jaki ciekawy.

    Ps. zdjęcia przez Ciebie zrobione wcale nie pokazują, że nie spodobało Ci się to miasto, wręcz przeciwnie, ale to już inna bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O jej.... To mnie zaskoczyłaś. Całe życie marzę o tym, żeby tam pojechać, a tu taka niespodzianka :D Pewnie będę musiała się o tym przekonać na własnej skórze.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja od zawsze marze i mimo wszystko chce pojechać i sama się przekonać

      Usuń
  13. Wciągnęłam się w Twojego bloga i dlatego dodaję go do listy obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. och, dziękuję :D
    tak, ja na własne oczy się przekonałam, że Paryż jest niebezpieczny i brudny, a miasto z filmów i pocztówek to tak naprawdę parę głównych ulic. to jest przereklamowane, inne dzielnice są... ciekawsze. ja lubię Paryż, ale zdecydowanie nie pod tym "romantycznym względem". jak tu przyjechałam, to nie byłam nastawiona zbyt pozytywnie i pewnie to mnie uratowało - nie rozczarowałam się :)
    trzeba na siebie uważać, fakt.
    miło w końcu u Ciebie oglądać zdjęcia dobrze znanych mi miejsc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w Paryżu sporo jest Polaków, ale takich, którzy mieszkają tu od X lat i zapominają już polskiego... brak nam tu takich krzepkich Radomian :p

      Usuń
  15. Paryż ma swój urok, trzeba go tylko dostrzec. Byłam tam trzykrotnie i uważam, że trzeba się do niektórych rzeczy przyzwyczaić, bo to niestety jest wpisane w sposób bycia paryżan. Jednak zobaczenie takich miejsc jak Wersal, Luwr, Wieża Eiffla czy Notre Dame są warte naszego poświęcenia i przymknięcia oka na pewne niedogodności.
    Gdy byłam pierwszy raz w Paryżu jako studentka, to zrobiłam spore zakupy perfum na Polach Elizejskich czy ubrań w na La Défense, za to gdy byłam ostatnio, to uważam że nie stać mnie było na ich obecne ceny i nic nie kupiłam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie byłam w Paryżu i jakoś mnie nie ciągnie. Myślę, że jest na świecie wiele przereklamowanych miejsc, pięknych na pocztówkach i w filmach a w rzeczywistości brudnych, śmierdzących, takich z których chce się uciekać...Miałam podobne odczucia co do Wiednia. Też niby jedno z bardzo kulturalnych miejsc a boczne uliczki masakra. Ale cieszę się że mimo tego potrafiłam dostrzec jego piękno :) Chyba jednak lepiej się czuję w bardziej odludnych miejscach, tam gdzie mogę więcej obcować z naturą :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja droga, tam gdzie tłum to i zdarzają się niemiłe sytuacje. Lepiej się za bardzo w obcym kraju "nie wychylać" :) ja staram się jak najbardziej upodobnić do miejscowych. Co do samego miasta to dla mnie jest zachwycające! Choć mieszkać tam bym nie mogła :) Pozdrowienia zostawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Byłam w Paryżu 20 lat temu i nie odniosłam takiego wrażenia. Trochę mnie przestraszyłaś, bo jadę tam w maju . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. byłam kilka razy i jak dla mnie Paryż jest przereklamowany, ale mimo wszystko lubię go, może nie uwielbiam, ale lubię. chyba jak wszystkie miejsca na świecie

    OdpowiedzUsuń
  20. Wybrałabym się chętnie na taką wycieczkę, super zdjęcia! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie przedstawiasz troszkę inny wizerunek Paryża niż ten kreowany w różnego rodzaju mediach.. Ale ważne są wszystkie opinie, no i każdy może mieć przecież własne zdanie!
    Jedno jest pewne - ładne zdjęcia :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. słyszałam podobne opinie do Twoich ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Plan podróży jest taki: na początek Ukraina - Lwów, bardzo zależy mi na zobaczeniu Bukowiny, więc z rumuńskich miast powinnam zahaczyć o Suczawę, Bistrita i koniecznie Cluj :D Powrót do Polski ze wstąpieniem do Budapesztu :P Jako że uczę się ukraińskiego i rumuńskiego, ta wycieczka będzie dla mnie dużym sprawdzianem językowym ;) Tak, to prawda Rumunia jest bardzo niedoceniona i niestety dla większości Polaków, Rumun = Cygan, a rumuński to cygański :/ Z tego co wiem od wykładowców rumuńskiego, u nich Polacy kojarzą się bardzo dobrze ale często ten obraz traci właśnie wtedy gdy dowiadują się, że dla naszego narodu są ulicznymi Cyganami - żebrakami.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak najbardziej podzielam Twoja opinie o Paryzu. Pojechalismy tam w lutym, Walentyki, miasto milosci etc. Mialo byc romantycznie i pieknie! Wcale nie bylo, miasto mnie nie zachwycilo, ogolna niechec mieszkancow i nieuzywanie jezyka angielskiego tez nie pomogly. Postanowilam, ze jeszcze tam wrocimy, w lato - moze nastepnym razem sie uda? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. tak jak pisałam, nie byłam super zajarana faktem, że jadę do Paryża, więc dałam mu szanse i pozwoliłam mu zrobić na sobie dobre wrażenie :D z upływem czasu wiem, że miasto wcale nie jest takie cudowne, jest mnóstwo bezdomnych (z 10x więcej niż w Warszawie), bród, smród i turyści... mimo wszystko uwielbiam Paryż za kilka miejsc, między innymi pubów :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Również sądzę, że nie zakochałaś się, bo za bardzo napycha nam się głowę tym jakie to wspaniałe miasto. A to miasto jak każde inne: piękne w centrum, a w małych uliczkach zasyfione, tak jak piszesz. Nie byłam tam, choć bardzo bym chciała. I nie z racji romantyzmu, a po prostu chęci zwiedzenia, bo kocham podróżować, ale nie mam ku temu zbytnich możliwości póki co. Przyjaciółka za to była, podobało jej się, ale zawiodła się nieco nawet wnętrzem samej Wieży Eiffla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, i wiesz co? Interesuje mnie Japońska kultura. Japończycy uwielbiają Francję, ale ponoć bardzo często wracają stamtąd zaszokowani i zawiedzeni przez ogólny rasizm i chamstwo. Jednak parafrazuję teraz tylko artykuły. Jednak to by się nieco zgadzało z twoimi spostrzeżeniami.

      Usuń
  27. Otagowałam cię na moim blogu ;) buźki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Powiem Ci, że ja do opinii psychologów podchodzę z rezerwą od czasu kiedy jedna pani psycholog (moja koleżanka) powiedziała mi, żebym tak często nie chodziła krótkich spódniczkach, bo mogę napytać sobie biedy... Czyli okazało się, że w jej mniemaniu, to kobieta jest winna ewentualnej przemocy na tle seksualnym, bo skoro wkłada spódnice... Naprawdę byłam w szoku.

    Również chciałam studiować japonistykę, ale faktycznie jest tak jak mówisz. W moim przypadku zadecydowała odległość, bo muszę studiować zaocznie i także na marzeniach się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dokładnie. Ale nie wiem jak Ty, planuję kurs japońskiego w przyszłości, tak dla satysfakcji. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. no proszę, a jednak nie tak pięknie ;), ja jeszcze w Paryżu nie byłam, wszystko przede mną, ciekawa jestem jak odbiorę to miasto

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie pojmuję, a jednak zdjęcia zrobiłaś rewelacyjne!
    Obserwuję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dałaś mi nieco do myślenia, ja długo marzyłam o zobaczeniu Paryża ale zawsze coś mi stawało na przeszkodzie... Może to mnie uchroniło od podobnego rozczarowania? niejednokrotnie przekonałam się ze nie powinnam nic robic na siłę bo to si kończy dużym zawodem albo wręcz klęską. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. mnie tam sie podobalo...szczegolnie romantycznych uniesien nie przezylam, chyba ze wliczymy nachalnych adoratow wszelkiej masci:)jedyne to, ze moj hotel miescil sie po zlej stronie montmartre.

    OdpowiedzUsuń
  34. Są takie miejsca na świecie, do których nie wiadomo czemu chce się wracać. I nie ważne jak tam jest, po prostu czuje się to "coś", jakąś magię, która przyciąga i sprawia, że ściska nas w gardle jak wyjeżdżamy. Ja mam kilka takich miejsc i jednym z nich jest Paryż! Byłam dwa razy i chcę jeszcze! Nie było wielkiego wow i zachwytu, ale właśnie ta magia, która sprawiła, że nawet bezdomni lub śmeci mi nie przeszkadzały:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Hey, tu autorka bloga o Paryżu, który odwiedziłaś jakiś czas temu (Zapiski frankofilki). Rozbawiły mnie twoje przemyślenia na temat miasta, najbardziej fragment, w którym piszesz, że cały czas miałaś wrażenie, że zaraz ktoś wbije Ci nóż w plecy :-). Pozdrawiam i wszystkim innym mówię, że Paryż nie jest taki zły :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetne zdjęcia. Ostatnio mi się myśli o podróżach i zachwycam się wszelakimi wzmiankami o innych państwach :)

    OdpowiedzUsuń
  37. ah, Paryż ♥ Zawsze chciałam się przeprowadzić do Francji.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie się wydaje, że to własnie wynik tego, jak przedstawiają nam Paryż media. Ja także bylam neico rozczarowana. prawie 15 marzylam o odwiedzeniu tego miasta, a jak przyszło co do czego, to okazało się, że ono nie jest takim rajem na Ziemi, jak sądziłam. Tak, jak zauwazasz - na ulicach sterty śmieci (gorsze rzeczy widziałam tylko w Indiach... Brakowało mi tam też tak naprawde miejsca, w którymmożna poczuc aure wakacji, romantyzmu i tajemniczości... jedynie montmartre najbardziej zblizał się do moich oczekiwań. W gruncie rzeczy bylam jednak zawiedziona brakiem czegos w rodzaju skupionej starówki czy centrum, odciętego od samochodów i ruchu.

    Chociaż - nie zauwazyłam, żeby było specjalnei niebezpiecznie. Nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek mnie zaczepiał, albp by niemiły. Nawet w mieście udawało się złapać stopa z campingu w Lasku Bolońskim do centrum ;).


    Paryż to mimo wszystko ciagle tylko miasto i nie ma co oczekiwać od niego cudów. Zpełnie nie rozumiem, czemu wmawia się wszystkim, że to najbardziej romantyczne miejsce na świecie...

    OdpowiedzUsuń
  39. Muszę się z Tobą poniekąd zgodzić, bo ja w Paryżu też się nie zakochałam. Choć nie miałam tak nieprzyjemnych sytuacji (wręcz przeciwnie... to była moja pierwsza weekendowa randka z moim były francuskim chłopakiem :D), to miasto nie powaliło mnie na kolana. Podobało mi się, ale bez szału. Może głównie dla tego, że zupełnie inaczej je sobie wyobrażałam... ten cały romantyczny PR jakoś nie rzucił mi się tam w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  40. Byłam w Paryżu 5 dni.Mieszkalismy w 10 dzielnicy. Chodziłam z duszą na ramieniu. Nie czułam się bezpiecznie. Paryż jest piękny, odległości nie są aż tak bardzo straszne, ale jak dla mnie nie jest romantyczny. Ludzie są zadufani w sobie.Czuć chłód i arogancję. gdybym miała jeszcze raz wybierać między Londynem a Paryżem bez wahania wybrałabym Londyn.

    OdpowiedzUsuń
  41. Zastanawiam się, czy jesteś bezpieczna w Warszawie, w Krakowie, Katowicach...?
    Czy w tych miastach niema bezdomnych? czy na przystankach autobusowych w naszym kraju nikt nie zginął?
    Jeździłam w Paryżu metrem, autobusami i nikt nas nie napadł. Jechałam autobusem na lotnisko Okęcie i zostałam okradziona. Dobrze, że pieniądze miałam schowane w kilku miejscach.
    Byłam kilka razy w Paryżu i pragnę tam wrócić ponownie. Ostatni pobyt w tamtym roku był trochę koszmarny ze względu na temperatury, przez pięć dni dochodziło do 44 st.C...potem schłodziło się do 40 st.C
    Wracając do śmieci, czy nie przeszkadzały Ci w Wenecji, Rzymie, Neapolu?
    Co mi przeszkadza podczas podróży? z każdym rokiem coraz większe tłumy.
    To jest normalne, ja pragnę podróżować i podróżuję. Inni ludzie robią przecież to samo. Poznają piękny świat.
    Robisz świetne zdjęcia. bardzo mi się podobają.
    Masz bardzo interesujący, nietuzinkowy blog.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  42. i to sie nazywa "syndrom paryski" ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo ciekawy wpis. Wcale Ci się nie dziwie, ze z takim niesmakiem wróciłaś - ja po trzeciej wizycie w Rzymie też tak się czułam (po pierwszych dwóch razach wracałam zachwycona ;)) - brudno, śmierdzi i drogo ;) Do Paryża lecieliśmy z nastawieniem - kolejne miasto które trzeba zobaczyć, ale z pewnością niczym nie zaskoczy. I tu niespodzianka - może przez to nastawienie Paryż oceniamy tak: http://kasai.eu/category/podroze/francja Mam nadzieje ze jeszcze tam wrócimy - ale tylko po to żeby posiedzieć na trawce, jeść serek i pić winko ;) Pozdrawiam i życzę żeby Paryż jednak pokazał się kiedyś dla Ciebie z lepszej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam,podzielam Twoje zdanie w 100%, byłam, widziałam i doświadczyłam tego samego. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Mieszkalam kilka lat w Paryzu, teraz wracam tam raz w roku. Ostatnio nawet na sylwka. I naprawde, oprocz kilku dziwnych postaci, smrodu w metrze, nie widze innych minusow. Warszawie mozna zarzucic podobne rzeczy. Dodatkowo, czesto panie w sklepach nie odpowiedza na zwykle "dzien dobry". W Paryzu, mie dosc ze odpowiedza, to jeszcze sie usmiechna..
    Moze jadc tam mialas wygorowane oczekiwania...myslalas o miescie z pocztowki a nie o miescie, gdzie zyja normalni (i nienormalni) ludzie...
    A tak z ciekawosci...ile placilas za bagietki?
    Ja w styczniu2015 ok 0,90 cts, co nie wydaje mi sie wygorowana cena;)

    OdpowiedzUsuń
  46. W Paryżu byliśmy z żoną ponad 10 lat temu i już wtedy okolice wieży Eiffela były wieczorem niebezpieczne. Z pewnością tam nie wrócimy widząc, co tam się teraz wyprawia. To jest już zupełnie inny Paryż...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...