Pamiętam dzień, w którym przybyli Bogowie. Było ciepłe,
choć wietrzne lipcowe popołudnie, a Bóg objawił mi się wyspą. Zieloną,
pachnącą i siłą wyrwaną morzu. Miniaturową makietą idealnego świata,
gdzie życie mija w rytm codziennych przypływów i odpływów i muzyki
tworzonej z pomruków zachwytu przy akompaniamencie ciszy. Île-de-Bréhat,
bo tak nazywa się to miejsce równie dobrze mogłoby pełnić oficjalną
funkcję zadośćuczynienia ludzkości za całe zło świata. Taka to wyspa.25 lip 2016
Ile de Bréhat - podobno najpiękniejsza wyspa Bretanii.
Pamiętam dzień, w którym przybyli Bogowie. Było ciepłe,
choć wietrzne lipcowe popołudnie, a Bóg objawił mi się wyspą. Zieloną,
pachnącą i siłą wyrwaną morzu. Miniaturową makietą idealnego świata,
gdzie życie mija w rytm codziennych przypływów i odpływów i muzyki
tworzonej z pomruków zachwytu przy akompaniamencie ciszy. Île-de-Bréhat,
bo tak nazywa się to miejsce równie dobrze mogłoby pełnić oficjalną
funkcję zadośćuczynienia ludzkości za całe zło świata. Taka to wyspa.
Labels:
Bretania,
Francja,
Ile de Bréhat,
Podróże,
Strona Główna,
Wyspa
