29 sie 2015

Weekend w Toruniu to za mało - atrakcje, zwiedzanie, lokale część 1.

Rozsupłałam kieszenie biedy i pojechałam do Torunia. Od lat uskuteczniam powroty do tego miasta, nie mogąc odciąć pępowiny, która wyrosła, kiedy kilka lat temu zamieszkałam tam na cały piękny rok mojego życia. Byłam wówczas królową świata. Ledwo po studiach, żyjąc w wynajętym pokoju, w portfelu mając tylko przeciąg, za to w sercu i głowie marzenia nie znające granic. Mogłam wszystko. Byłam Panią swojego losu, a Toruń moim Ministerstwem Szczęścia. Z tej funkcji nie zwolniłam go już nigdy.

Zauroczyłam się tym miastem, jego kameralną atmosferą, gotykiem na wyciągnięcie ręki i ludźmi, których życzliwość karmiła moje wygłodniałe serce. Toruń stał się moim domem, do dzisiaj jedynym i najważniejszym. Moim Osobistym Królestwem, o smaku naleśników z Manekina, kształcie pierników i zapachu świeżych drożdżówek. Życie wydawało się wówczas tak nieprzyzwoicie proste. Imprezy pod Aniołem (prehistoria), domówki u przyjaciół i brak większych wymagań. To był początek lepszego życia, moje okno na świat.

Od tego czasu wracam tam natrętnie, za każdym razem, kiedy zbyt intensywnie tęsknię za domem. Czynię to nadgorliwie, natarczywie spragniona aury, którą roztacza piernikowe królestwo.

W parze z moją wielką fascynacją przeżywam równie spektakularne zdziwienie tym, jak wiele osób nigdy tam nie dotarło. Dlatego dzisiaj zapraszam na spacer po mieście, które według mnie należy do czołówki najpiękniejszych polskich miast. A już z pewnością powinno być punktem obowiązkowym na trasie po naszym pięknym kraju. 


Toruń zawdzięczamy Krzyżakom, którzy założyli go w 1233 r. Jego symbolem jest Anioł widniejący na herbie, chociaż wg mnie bardziej adekwatna byłaby sylwetka studenta. To właśnie dzięki młodym ludziom, przyjeżdżającym spędzić tu swoje najlepsze lata, miasto tętni energią, która ożywia stare ceglane mury, będące świadkiem niejednej imprezy. Jeżeli do tej pory myśleliście, że miastem Aniołów jest Los Angeles to teraz macie szansę przeprosić i wyprostować swój tok rozumowania.

To, co wg mnie stanowi zasadniczą zaletę Torunia to jego nieprzytłaczający rozmiar, który pozwala na zachowanie kameralnej atmosfery, a jednocześnie zagwarantowanie licznych atrakcji. Tutaj nuda nie istnieje. Zawsze jest co robić i dokąd pójść. Wszystko co najważniejsze znajduje się w zasięgu spaceru i położone jest w niedalekich odległościach od siebie. I nie mam tu na myśli wyłącznie barów.

Serce Torunia bije na Rynku Staromiejskim. To pod ratuszem i pomnikiem M.Kopernika znajduje się najsłynniejsze miejsce spotkań. Kopernik jest głównym punktem orientacyjnym, więc możecie być pewni, że wokół niego zawsze spotkacie tłum osób. Tam nieustannie ktoś na kogoś czeka. Jeżeli nie traficie na tego kogo aktualnie szukacie to z pewnością zastaniecie tam całą resztę Waszych znajomych.

W jego bliskim sąsiedztwie stoi równie popularna fontanna z Flisakiem i żabami, które ten wg legendy miał wyprowadzić z miasta grą na skrzypcach. Podobno to bardzo ważne, aby ją zobaczyć, choć ja wciąż nie rozgryzłam dlaczego. Kopernik vs Flisak, może jeszcze będzie z tego hit na miarę Terminatora kontra Predator.

Jeżeli nie jesteście koneserami zgłębiania każdego szczegółu, co na Starówce można robić dzień, tydzień, a pewnie i rok to wystarczy, jeżeli skupicie się na najważniejszych punktach, jak:
- panorama miasta z wieży ratuszowej ( w Ratuszu mieści się też Muzeum Okręgowe),
- Dwór Artusa,  
- Kamienica pod Gwiazdą z muzeum i ogrodami orientalnymi,
- Kościół Ducha Świętego
- Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
- ogólna zabudowa Rynku - kamieniczki.

Nie zapominajcie jednak o świętym umiarze. Ponieważ do Rynku nie można wjeżdżać autem, musicie mieć świadomość, że zwiedzanie odbywa się tylko i wyłącznie pieszo. Po każdych 20 min spaceru warto więc przysiąść i oddać się leniwej konsumpcji, ładując baterie strawą i napitkiem. W tym celu do znudzenia będę polecała obleganą naleśnikarnię Manekin ( obecną na Rynku Staromiejskim, ale szansy, aby zjeść przy stole i na siedząco upatrywałabym w drugiej, położonej bardziej na uboczu - na ul. Wysokiej). Natomiast dla spragnionych sentymentalnych wycieczek do przeszłości polecam odwiedzić bar MIŚ - rodem z Bareji. 
 
Pomostem pomiędzy Starym i Nowym Miastem jest ulica Szeroka. Prowadzi ona do Rynku Nowomiejskiego i stanowi arterię od której odchodzi szereg węższych, brukowanych uliczek o takich charakterystycznych nazwach, jak Strumykowa, Łazienna czy Podmurna. Warto dotrzeć do wszystkich, ponieważ to właśnie te boczne alejki skrywają najwspanialsze okazy i separują od nacierającego tłumu. Labirynt urokliwych starych zakamarków doprowadzi Was ulicą Przedzamcze do Ruin Zamku Krzyżackiego, Mostową do Bramy Mostowej, czy Podmurną do Baszty Koci Łeb ( nazwanej tak na cześć kota- bohatera). A to zaledwie wstęp do tego, co na Was czeka.
 
Szeroka obudowana jest zabytkowymi, ozdobnymi kamienicami, zamieszkiwanymi niegdyś przez bogatych tego świata. Obecnie wciąż można tam spotkać takie hity, jak Apteka Radziecka, chociaż nie oszukujmy się, że najważniejszymi punktami na jej trasie jest Biedronka i Delikatesy czynne 24h, stworzone z myślą o tych najbardziej potrzebujących, którzy nawet nocą potrzebują ugasić silne pragnienie. Nowością, zaobserwowaną podczas ostatniego wyjazdu jest Dom Legend - interaktywne muzeum i teatr, podobno bardzo ciekawe, ale czy aż tak,  jak kolejna promocja w sieci dyskontów?

Jeżeli udacie się w stronę przeciwną do Szerokiej, czyli tym razem od Rynku Staromiejskiego w kierunku zachodnim to dotrzecie do Łuku Cezara. Jest to oryginalne przejście prowadzące do Pl. Rapackiego powstałe na skutek przebicia na wylot barokowych kamienic. Po prostu w celu usprawnieniu komunikacji zrobiono dziurę w 3 budynkach i poprowadzono przez nie tory tramwajowe oraz przejście dla pieszych i zmotoryzowanych. Normalka. Obecnie Łuk Cezara służy już tylko pieszym, ale stanowi żywy dowód na to, że wykucie dziury w budynku mieszkalnym może mieć swoje plusy, choć nie próbowałabym tego robić w domu.

Plac Rapackiego to obecnie jeden z głównych węzłów komunikacyjnych miasta. Zdobi go dawny Bank Rzeszy, jednak wspominam o nim tylko dlatego, że prowadzi do mostu na Wiśle. Przechodząc przez wspomniany Łuk Cezara i odbijając w lewo docieracie do Mostu drogowego im. Józefa Piłsudskiego, z którego rozciąga się najpiękniejsza panorama Torunia na świecie:). Jest to mój absolutny nr 1, zwłaszcza o zmierzchu, kiedy oświetlone miasto rzuca na kolana. 

Chętni znajdą tam jeszcze jedną ciekawostkę. Zaraz za rzeką,  po prawej stronie mostu leżą nieco zakamuflowane Ruiny Zamku Dybowskiego - średniowiecznej warowni wzniesionej z inicjatyw W. Jagiełły. Niegdyś teren był opuszczony i studenci upodobali sobie to miejsce na "kulturalne pogawędki przy piwie". Obecnie zamek zyskał nowego gospodarza i podobno, aby go zwiedzić należy uiścić jakąś drobną daninę ( bodajże 5zł). Nikt nie wspomina o biednych studentach, którzy jak mniemam zostali wysiedleni ze swojej klasycznej miejscówki. Gdzie się teraz podziewają od poniedziałku do niedzieli?

Wisłę od Starego Miasta oddziela 2 km Bulwar Filadelfijski. To szeroka promenada spacerowa, na której kręcono sceny do samego "Rejsu". Obecnie można stąd przepłynąć łodzią na drugą stronę rzeki, albo udać się w dłuższy rejs po Wiśle, usiąść w restauracji na statku lub jak Bóg przykazał paradować dostojnym krokiem po nabrzeżu, wzbudzając zachwyt obecnych. Panuje tu wszelka dowolność. Ja np. ostatnio przyłączyłam się do psa, który wyczekiwał swojego Pana przeprawiającego turystów na drugą stronę rzeki i wspólnie kontemplowaliśmy rzeczywistość. Tyle możliwości! 



Tylko jakie to wszystko ma znaczenie, kiedy przed wyjazdem trzeba stanąć w obliczu tak potężnego wyzwania, jak wybór smaku pierników i zmieszczenie się z zakupami w budżecie. 

Ale o tych i innych poważnych kwestiach dopiero w następnym poście. Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że będzie o tym, gdzie napełnić brzuchy, co warto zrobić w Toruniu i jak nie popaść w kłopoty. Serdecznie zapraszam. A tymczasem cieszmy się brakiem odpowiedzialności.

41 komentarzy:

  1. Nic dziwnego, że się w Toruniu zauroczyłaś to bardzo piękne miasto. Nas Toruń też bardzo urzekł i z pewnością kiedyś wybierzemy się tam ponownie, jest przecież tyle do zobaczenia...no i musimy posmakować koniecznie naleśników z Manekina!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na te pierniki czekam najbardziej :) Pisz tak dalej, to czym prędzej pojadę do Torunia, bo jeszcze nie byłam, a widzę, że jest czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Toruniu byłem po raz pierwszy rok temu. Mnie także urzekło te miasto i zwyczajnie spodobało się. Myśle,że powrót jest tylko kwestią czasu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat w ten weekend odwiedziłam Toruń :) Ale to nie moja pierwsza wizyta w tym mieście, ponieważ pochodzę z okolicy i bywałam w nim wielokrotnie. Ale zawsze miło je wspominam i do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całe lata kiedy jeździliśmy z rodzicami nad morze i przejeżdżaliśmy przez Toruń mówiłam, że kiedyś dopadnę to miasto. Niestety nadal nici z tego ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kiedyś zjeść pierniczka z Torunia w Toruniu. Piękne miasto! Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pokazałaś Toruń ładniejszy niż jest w rzeczywistości. Wczoraj byłam na sky way, ale poprzednie edycje były lepsze.
    Mieszkam pod Toruniem i dla mnie to miasto to codzienność więc może dlatego nie umiem docenić jego walorów estetycznych .
    Fajnie, że masz przyjemne wspomnienia z tym miastem i dobrze i się w nim mieszkało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Że też Torunia jeszcze nie odwiedziłam! Ciekawie opisałaś i pokazałaś miasto. Dla tych pierników i spaceru po Rynku pierwsze co bym wyruszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w Toruniu... 1,2,3..9,10... Eeee przynajmniej raz w roku jadę do Torunia. Teraz się to trochę zmieniło, ale myślę, że jak córa podrośnie to wrócimy do starych przyzwyczajeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ładny ten Toruń! Muszę kiedyś się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Toruńskie pierniki uwielbiam, chętnie wybrałabym się po nie do samego Torunia! Dawno, dawno temu odwiedziłam to miasto raz czy dwa, ale baru Miś jeszcze wtedy nie było ;) Piękne zdjęcia i uroczy komentarz :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Toruń to wspaniałe miasto... i oczywiście słynne pierniki:)
    uściski ślę

    OdpowiedzUsuń
  13. Również jestem zauroczona tym miastem! Pierwszy raz byłam w lutym, i mimo niesprzyjającej pory roku - zachwyciłam się tym wszystkim, o czym piszesz, a latem powróciłam. Toruń jest magiczny! :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Toruń wymiata! Nie ma co do tego żadnych wątpliwości ☺

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie miałem okazji zwiedzać Torunia. Patrząc na zdjęcia i czytając opis, myślę, że chyba coś straciłem :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Super reportaż, zazdroszczę tych wszystkich pierniczków :) Dawno tam nie byłam

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham Toruń, od jakiegoś czasu co roku tam bywam...no i nie potrafię go zwiedzać, lubię tam się szwendać bez celu:) Manekina poznałam właśnie w tym mieście i od tej pory go uwielbiam, choć to jakby nie patrzeć sieciówka, no i lody...od Lenkiewicza, moje ulubione...Fajnie zobaczyć go Twoim okiem. Ciekawa jestem bardzo drugiej części:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Toruń - moje marzenie. Kojarzy mi się z cegłą, a więc czerwonym kolorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miasto pełne magicznych miejsc :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Toruń to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Miasto, do którego mogę ciągle wracać i nigdy mi się nie znudzi, bo stale odkrywam coś nowego. Uwielbiam spacerować uliczkami starego miasta, słuchać szeptów murów, rozkoszować się zapachem pierników. Wyjątkowe miasto.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko już zostało napisane, więc cóż dodać? Mogę się jedynie przyłączyć do zachwytów nad tym miastem.:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie byłam w Toruniu, ale zawsze chciałam tam pojechać. Utwierdziłam się jednak w przekonaniu po Twoim poście, że warto się tam wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś czuję, że zakocham się w Toruniu jak tam w końcu pojadę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo dużo się dowiedziałam, bo Toruń jest dla mnie obcym miastem :) zdjęcia super, bardzo fajny klimat tam jest!

    OdpowiedzUsuń
  25. myśmy w Toruniu byli w zeszłe wakacje i zgadzam się całkowicie, że to jedno z piękniejszych miast naszego kraju. tylko niestety, trafiliśmy na dość kiepską pogodę i nie dało się w pełni poczuć jego atmosfery (chociaż siedzenie na piwie w browarze też miał swój urok). ;) czekam na część drugą. :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham Toruń, a pierniki... chyba się rozmarzyłam. Piękne zdjęcia, zabrałaś mnie w podróż sentymentalną, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Toruniu czułam za każdym razem dobrą aurę. Dodałabym jeszcze do miejsc polecanych w tym mieście - planetarium. Nie ma to jak spojrzeć w rozgwieżdżone niebo ;) Poza tym spodobały mi się Twoje porównania: "rozsupłałam kieszenie biedy" oraz "w portfelu mając tylko przeciąg" - zaskakująco mam tak samo :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mój D twierdzi, że Toruń jest najpiękniejszym miastem w Polsce :) Niestety byłam tylko jeden dzień, zdecydowanie za krótko! :)pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  29. Pięknie opisałaś i pokazałaś Toruń. To prawdziwa polska perełka wśród miast.
    Byłam 2 razy, o wiele za mało i za krótko...
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja byłam w Toruniu już 2 razy ale uwielbiam to miejsce. Jak będę miała okazję pojadę kolejny! :)
    My blogging travel

    OdpowiedzUsuń
  31. W Toruniu byłem daawno na wycieczce ze szkołą. Czekam na drugą część z Torunia, chyba wiem gdzie na weekend pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Super relacji - bardzo ciekawie wszystko przedstawiasz - do Torunia muszę się wybrać jeszcze w tym roku jak pogoda w weekend dopisze :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękne to miasto w Twoim obiektywie. Marzy mi się wyprawa w te strony!

    OdpowiedzUsuń
  34. Proszę sobie wyobrazić, że nie byłam w Toruniu, a dzięki temu blogowi mogłam zwiedzić to miasto.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Interesujący wpis. Po 17 latach bolesnej rozłąki udało mi się wrócić do Torunia na stałe. To mój trzeci powrót, a mówi się, że do trzech razy sztuka, więc mam nadzieję, że już nic nigdy nie zmusi mnie do opuszczenia mojego Raju Utraconego. There is nothing like Thorn. Pozdrawiam wszystkich, którzy kochają Piernikopolis.
    narcyzpierwszy, autor bloga, przez który wątek toruński wciąż się przewija.

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak się szczęśliwie złożyło, że już 2 rok mieszkamy w Toruniu i z chęcią zostaniemy tutaj jeszcze przez pewien czas po zakończeniu studiów. Miasto ma niesamowity klimat, a Dom Legend to jedno z fajniejszych atrakcji turystycznych, w których byłyśmy.

    OdpowiedzUsuń
  37. Hej, gdzie w centrum znajdę kantor z najlepszym kursem? Z tego co widzę kilka ich jest, ale który wybrać? Zobaczcie co mamy do wyboru: https://strefawalut.pl/kantory/torun

    OdpowiedzUsuń
  38. My mieliśmy tylko kilka godzin na zwiedzenie Torunia - niby mało, ale jakoś daliśmy radę. Oczywiście zgodzę się, że i weekend to zdecydowanie za mało, żeby poznać miasto. Miasto nas urzekło, a zwykły spacer zamienił się w przygodę :) No i mimo tych (tylko) kilku godzin spędzonych w Toruniu i tak powstały dwa wpisy o nim :D

    OdpowiedzUsuń
  39. W pełni się z Toba zgadzam. Toruń to miejsce ktore przyciąga i mam zamiar pojechać tam jeszcze nie raz. Co myślicie o tym miejscu?

    OdpowiedzUsuń
  40. zdecydowanie toruń to miejsce warte zwiedzenia, szkoda że nie zostały podane różne ciekawe muzea, np. Dom kopernika czy też Centrum Sztuki Współczesnej

    OdpowiedzUsuń
  41. Toruń był zawsze pięknym miastem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...