8 sie 2016

O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.

O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
Rzuć życie, jakiego nie lubisz, zanim życie rzuci czymś w Ciebie - oto myśl jaka spłynęła na mnie dzisiaj w triumfującym oświeceniu, po tym, jak nie wiedzieć, kiedy życie po raz enty wymknęło mi się spod kontroli, przejmując dowództwo nad losem, który miał być mój, a tymczasem wciąż nawet nas sobie nie przedstawiono. Co prawda pod kontrolą to ja życie miałam ostatni raz nigdy, ale i tak lubię myśleć, że skoro bywam człowiekiem to na coś tam jakiś wpływ mam. Tak wygląda wersja dla mediów. Wam wyjawię jak jest naprawdę i dlaczego wciąż tkwię w Pradze, coraz intensywniej potrzebując dilera.

W przybliżeniu moje codzienne funkcjonowanie to powielana procedura, która wygląda tak, że powróciwszy z podróży do domu, zaczynam odmawiam różaniec, aby spłynęła na mnie łaska i abym nie musiała w tym domu siedzieć na tyle długo, że zaczną mnie rozpoznawać psy sąsiadów. Mój limit to jakiś miesiąc, potem pakuję się nawet, jeżeli nie mam dokąd. W tym błogim przeciągu pomiędzy jednym wyjazdem, a drugim zaczynam marzyć. To pierwszy i najpiękniejszy etap, który szybko dogania frustracja, więc zatrzymajmy się przy nim nieco dłużej. 

W marzeniach moje życie bije na głowę wszystko, co tej pory poznaliście. Na próżno szukać doskonalszego. Nie znajdziecie go na okładce gazetki reklamowej Biedronki, ani w folderze biura podróży. 

Oczami wyobraźni widzę siebie w drodze do mojego utraconego raju. Za cholerę nie wiem gdzie to jest, ale z pewnością gdzieś pomiędzy morzem, a górami, na końcu świata z dala od wszystkich i wszystkiego, lecz na tyle blisko Polski, abym nie musiała tęsknić za "tym" co kocham, kiedy mnie "to" aktualnie nie denerwuje. Wiodę tam sielskie, anielskie życie, praktykując jogę z moim przyjacielem i duchowym przewodnikiem Dalajlamą i choć jestem często to jeszcze częściej mnie nie ma, godząc niczym Perfekcyjna Pani Domu niemożliwe z nierealnym. Pozornie nic tu nie trzyma się kupy, ale nie dajcie się zwieść. Jestem jak Muminki i w rzeczywistości w tym opisie drzemie głęboko ukryty sens.

I tutaj się budzę, a na miejsce marzeń wkracza zła siostra bliźniaczka, której na imię rzeczywistość

Aktualnie wygląda to tak, że od tygodnia jestem w Pradze i życzyłabym sobie, aby powodem było to, że darzę ją tak niepohamowaną sympatią. Owszem Praga ma wiele zalet, lecz ja dostrzegam ich najwięcej, kiedy chcę, a nie muszę tutaj być. Po prawdzie to nie lubię piwa, moja silna wola przechodzi katusze przy każdym knedlu, który jestem zmuszona omijać, aby nie zamienić się w jeden z nich, a język czeski, którego nie wiedzieć dlaczego uczyłam się na studiach, darzę tak gorącym uczuciem, że do tej pory komunikuję się w nim po rosyjsku. W związku z tym nie powinnam nikogo zaskoczyć, kiedy napiszę, że się tu przeprowadzam.

Wiem, że cały świat wierzył, że emigruję do Francji, co miałoby dużo bardziej romantyczny wymiar ale przypominam, że to nie jest koncert życzeń ani tym bardziej amerykańska komedia romantyczna i jak widać mój happy end może mieć miejsce najdalej w Czechach.

Mówiąc szczerze to do końca miałam nadzieję, że to nieprawda, ale dzisiaj znowu otworzyłam oczy i okazuje się, że jednak. 

O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.
O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.O przeprowadzce do Pragi i wynajmowaniu mieszkania po czesku.

WYNAJĘCIE MIESZKANIA

Od tygodnia oglądam Pragę z perspektywy najemcy przetrząsając internet w poszukiwaniu mieszkania, którego nie chcę, co doprowadziło mnie już do takiego stanu, że bardziej niż lokum zaczynam potrzebować dilera. Póki co muszą wystarczyć lizaki z marihuaną. I nie chodzi już nawet o to, że dla Czechów łóżko to postel, a szafa to skříň, a język czeski jest prosty tylko dla tych, którzy wierzą, że gołąb to dachowy obsraniec ( niestety to nieprawda, choć tak byłoby dużo ciekawiej) ale o to, że wynająć mieszkanie w stolicy Czech jest równie łatwo, jak odchudzić się w solarium. 

Prawda ma o wiele więcej odcieni. W Czechach kuchenka z piekarnikiem to prawie baśń dostępna tylko w wybranych bytach, kuchnia wcale nie musi posiadać lodówki, a rozkład mieszkania - sensu. Nie ma za to żadnego problemu, aby w pokoju wielkości łóżka zmieścić kawalerkę czy też zrobić sypialnię pomiędzy zlewem, a pralką i żądać za to niebagatelnej kwoty od 2000zł/ msc wzwyż.

Częstym zjawiskiem są mieszkania, w których jedynym wyposażeniem są nowo wstawione okna, a i tak tylko nieliczni otrzymają szansę, aby o nie zawalczyć.

Popyt jest tak wielki, że na 50 wysłanych ofert przy sporej dawce powodzenia odezwie się może 5 właścicieli ze złotej czołówki "najgorszych z najgorszych" i nie ma co się łudzić, że to cokolwiek ułatwi. Aby trafić do panteonu szczęśliwych najemców trzeba się najpierw zasłużyć deklasując konkurencję i wygrywając casting na najbardziej pożądanego lokatora w mieście. 

Jeżeli myślisz, że za pieniądze można kupić wszystko to najwidoczniej nie wynajmowałeś mieszkania od Czecha. Właściciel kawałka podłogi w Pradze to tutaj ktoś na miarę Namiestnika Północy w Grze o Tron, Boga i Samotnego Jeźdźca Apokalipsy. To organizator krwawych igrzysk, który przy pomocy uniesionego lub opuszczonego kciuka zawiaduje naszym być i nie być. Pan i Władca upragnionych 30m2 to ostry, lecz sprawiedliwy selekcjoner, który zanim cofnie nas w niebyt daje nam jedną uczciwą szansę, aby przekonać go, że to właśnie my i nikt inny zasługujemy na to, aby co miesiąc płacić mu daninę za 4 puste ściany i trochę wiatru hulającego pomiędzy.  

Co zrobić, aby zwiększyć swoje szanse na wynajem? 
Według moich wniosków pomoże ukończenie Biegu Rzeźnika, zdobycie nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, czy zjedzenie największej ilości knedli na czas, ale z pewnością nie pieniądze. Nie bez znaczenia jest też to czy jesteś Czechem, masz dobrą pracę, deklarujesz się wynająć mieszkanie na kilka lat, jesteś bezdzietny, niepalący i bez zwierząt. Czesi lubią wszystko co zaczyna się na nie, więc w razie czego idź w zaparte i wypieraj się tak długo, aż sam w to wszystko uwierzysz.

Ogłoszenia należy czytać skrupulatnie, ponieważ można się z nich dowiedzieć czy jako obcokrajowiec zostaniesz w ogóle dopuszczony do uczestnictwa w tych zawodach. Tak się składa, że nie każdy Czech akceptuje obce życie na tej planecie, a już z pewnością fakt, że nie urodziłeś się w Czechosłowacji.

Myślisz, że rozbiłeś świnkę skarbonkę, uzbierałeś pożądaną sumę i świat legnie u Twych stóp? A może wciąż naiwnie wierzysz, że coś ugrasz, utargujesz, wynajmiesz tańszym kosztem? Nic bardziej mylnego. Obniżyć opłaty można tu tylko na 4 sprawdzone sposoby - odcinając w mieszkaniu prąd, wodę, gaz i internet. Pertraktacje cenowe? Zapomnij człowieku.

Po dniach spędzonych w internecie, gdzie nawet czeska piwnica nabiera znamion luksusowego apartamentu jestem gotowa pojechać na wakacje z biletem w jedną stronę i wyprzeć z pamięci, że ta sytuacja w ogóle miała miejsce. Jednak to by było tak zatrważająco proste. Zamiast tego nakładam uśmiech na twarz, nadzieję w kieszeń i z radością w sercu czekam na kolejny dzień. W końcu jak powiadał Sokrates, życie jest jak rollercoaster, wszystko się może zdarzyć, Czechy to stan umysłu, a Polska jest blisko, więc wracam, choćby jutro.

Z nowym tygodniem czas na kolejną rundę. Trzymajcie za mnie kciuki to Wam przywiozę bramboraky.

29 komentarzy:

  1. A może poproś o pomoc blogerów mieszkających w Pradze, np. http://makagigi.blogspot.com/
    Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jednak Praga. Twój opis bardzo przypomina co się dzieję w Wiedniu. Mają tam polski sklep ?? Ja na tablicy ogłoszeń w takim oto sklepie znalazłam świetne, niedrogie mieszkanie w niemal samy centrum Wiednia :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak coś, to wiem, gdzie kupić zioło w Pradze, mogę doradzić! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. a tak poważnie, jak doszło do tego, że mieszkasz w Pradze? co Cię zmusiło?
    wiem, że łatwo powiedzieć, ale spróbuj nastawić się pozytywnie. wiem, że nie jest łatwo, zwłaszcza w takich realiach dotyczących szukania mieszkania, ale cóż, głowa do góry, dasz radę :D trzymam kciuki. Praga jest fajnym miastem, ułoży Ci się. ściskam mocno!
    albo wiesz co, przeprowadź się tu do mnie na Maltę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie mnie zmusiło, więc nie kuś, bo z dwojga dobrego bez wahania wybrałabym Maltę. Jeszcze mnie znajdziesz pewnego dnia na progu:)

      Usuń
  5. Faktycznie, heheh, trudno nieco za Tobą nadążyć...;) No to powodzenia w praskich zaułkach, na pewno ci się uda gdzieś uwić to swoje gniazdko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam jakis czas temu w Pradze i miasto jest ładne, historyczne ale nie dla mnie. Zdążyłam zapoznać się z warunkami mieszkalnymi i nie są ciekawe. Nie potrafiłabym zamieszkać tam na dłużej niż tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam mocno kciuki! Szukanie mieszkania było ostatnio i dla mnie utrapieniem :/ W UK propozycje są podobne, ceny jak za pałace, a warunki...Moja Babcia ma chyba lepszą piwnice ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Praga to jedno z piękniejszych europejskich miast, uwielbiam godzinami chodzić po jej zakamarkach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki :) Trochę ciężko pisać z zaciśniętymi, ale dam radę ;) Uśmiałam się przy czytaniu początku tekstu - oczyma wyobraźni widziałam film, w którym występujesz jako lektor i tak pięknie opowiadasz. Bo nawet o trudnym temacie piszesz tak zabawnie i lekko, że z przyjemnością wędruję z Tobą w poszukiwaniu tego przytulnego lokum. Ściskam Cię mocno i wysyłam pozytywną energię!

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko z córką, nie miałam pojęcia, że wynajęcie mieszkania w Czechach to taki problem. Trzymam więc kciuki i powodzenia. Nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia. Uda się. Potrzeba tylko cierpliwości i samozaparcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Pragę <3 sama chętnie bym tam zamieszkała, więc zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze w życiu jest to, żeby udało się znaleźć w nim swoje właściwe miejsce na Ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Łoooo, powodzenia! Trzymam kciuki! :)))
    Praga jest piękna i nie dziwię Ci się, że ją wybrałaś (lub też ona wybrała Ciebie;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli mówiąc w skrócie przeprowadzasz się do Pragi i nie jesteś z tego zadowolona, ale może nie będzie tak źle? Trzymam kciuki, że dasz radę i znajdziesz mieszkanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przekupiłaś mnie bramborakami. Trzymam kciuki ;). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedys mieszkalam przez dluzszy czas na squocie niedaleko mostu Karola, bylo tam duzo ludzi i nikogo nie interesowalo kto wchodzi i kto wychodzi, ale pewnie wolalabys normalne mieszkanie...Najlepiej od Czechow sie dowiedziec( latwo mowic :-)) Trzymam mocno kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. 30 metrów w stolicy to tak jak apartament :-) Podobno kto szuka ten znajdzie więc głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wierz mi, że poszukiwania mieszkania nie tylko w Pradze potrafią kompletnie wykończyć, wprawić w stan totalnego osłupienia, czasem graniczącego z szaleństwem i całkowicie odebrać chęć do życia. Na szczęście nie ma rzeczy niemożliwych, więc trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że dasz radę. Powodzenia i nie poddawaj się! A jak już oswoisz rzeczywistość to rozpieszczaj nas Pragą i nie tylko ;)) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Szukanie mieszkania do wynajecia czy do kupna w duzych miastach to ciezki sport. Gdybys podmienila slowa Czesch na Francuz i Praga na Paryz, to nie musialabys wiele zmieniac w tekscie, no moze poza cenami, bo Paryz jest jeszcze drozszy... 750 €/miesiac za 24 M2 to nic wyjatkowego w Miescie Swiatel:)
    Coz , wina popytu i malej podazy...

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie piszesz. Twój blog równie dobrze się czyta, jak ogląda zdjęcia. Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  22. Pragę odwiedziłyśmy w lipcu ubiegłego roku i spodobała nam się na tyle, że kiedyś chciałybyśmy tam wrócić. Może nie przeprowadzić się, ale na kilka dni, czy tygodni pewnie tak. Wynajem mieszkania jednak jak widać jest przerażający, tym mocniej trzymamy kciuki, żeby się udało!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydaje się, więc ,że w Polsce ten wynajem jest łatwiejszy, a i mieszkania podobne do mieszkań. Ostatnio czytałam na blogu Maiki http://tokyopongi.com/ o wynajęciu mieszkania w Tokio. Też się uśmiałam jak u Ciebie, ale łatwo się śmiać jak tylko o tym czytasz. POWODZENIA!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawy wpis, szczerze to sama zastanawiałam się czy nie wyjechać do Czech i tam się nie osiedlić. Trochę mnie zbiłaś z tropu, poważnie to przemyślę.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...