9 sty 2013

Zima? Tylko we Lwowie.


Lwów odwiedziłam kilkakrotnie i nie zamierzam na tym poprzestać, albowiem jest to miejsce, w którym jestem bez reszty zakochana. 
Jest w nim jakiś smutek, melancholia, historia zapisana na każdej cegle i kamieniu, cicha bieda, polskość i niesamowite piękno.
Lwów urzekł mnie dosłownie wszystkim, do tego stopnia, że byłam w stanie w środku najmroźniejszej zimy, kolebotać się zamarzniętym na wskroś pociągiem bez ogrzewania, do polsko- ukraińskiej granicy, aby potem pieszo się przez nią przedrzeć i zakosztować tam choć kilkudziesięciu godzin. A podkreślam, że temperatura -20 nie należy do moich ulubionych. Uważam, jednak, że Lwów w pełni na to zasługuje. Kocham jego klimat i to co ma do zaoferowania. Miasto z poranioną duszą i ogromnym potencjałem. Takie nasze...

Oto kilka migawek z zimowego Lwowa, gdzie świętowaliśmy urodziny ukraińskiego przyjaciela. Następnym razem wrzucę już więcej konkretów z wyjazdów letnich.


 Opera

Rynek

 Pomnik A.Mickiewicza
 Prospekt  Swobody z pomnikiem T. Szewczenki


Chyba najbardziej oblegany lokal we Lwowie - "Kryivka" na styl kryjówki partyzanckiej. Znalezienie tam wolnego miejsca graniczy z cudem. Wejście okupują kolejki chętnych, a strzeże go partyzant, który każdemu kto wchodzi wręcza kieliszek wódki do wypicia. Należy także wypowiedzieć tajemne hasło. Lokal ma kilka sal, które są bezustannie wypełnione po brzegi.
W końcu, jak mówi najsłynniejsza piosenka: "Bo gdzie jest na świecie tak dobrze jak tu...? Tylko we Lwowie."

38 komentarzy:

  1. We Lwowie byłam dawno, jeszcze w latach osiemdziesiątych, kiedy jechałam na rejs po Morzu Czarnym. Też zrobił ma mnie ogromne wrażenie, chociaż sytuacja była niesprzyjająca z wielu powodów, Miasto jest istotnie wspaniałe a dworzec przepięknej urody, chociaż pamiętam okropny zgrzyt czyli dworcowe WC, strasznie brudne i bez drzwi, ciekawa jestem czy coś się zmieniło w tym względzie? Pamiętam też jak wylądowałam w dworcowym punkcie medycznym z powodu krwotoku, który mnie męczył od chwili wyjazdu z Ostródy a ponieważ spędziłam prawie dwa dni w podróży byłam u kresu sił. Przyjął mnie staruszek lekarz z taką samą stareńką pielęgniarką, oboje w takich białych furażerkach i fartuchach wiązanych do tyłu. Wyglądali jak żywcem przeniesieni ze szpitala polowego. Byli bardzo serdeczni, dali mi jakąś ziołową pigułkę robioną ręcznie i wszystko przeszło jak ręką odjął. Nie raz myślałam, że nie tylko uratowali moją wycieczkę ale kto wie może coś więcej...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dopiero historia na post:)A toalety to zgrzyt na całej Ukrainie:)

      Usuń
  2. U mnie na wieczor zaczęło padac i jest pelno sniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam we Lwowie bardzo dawno temu, jakieś ponad 10 lat. No i niestety mnie to miejsce nie urzekło. Tzn, zabytki owszem, przepiękne. Oczu oderwać nie mogłam. Ale klimat tego miejsca, z biednymi dziećmi chodzącymi za nami i proszącymi o jałmużnę... Już nie. Oraz nie zaponę, jak tamtejszym obiadem się potrułam. Może jakbym pojechała tam inną porą roku niż latem, to by było inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jednak 10 lat. Już się co nieco zmieniło.

      Usuń
  4. nie byłam, ale nie znam osoby, która będąc nie zakochałaby się w tym mieście ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam we Lwowie rok temu i na pewno jeszcze powrócę. Klimatem strasznie przypomina mi Kraków, jednak można odczuć trochę inną atmosferę. Bardzo mi szkoda tych wszystkich Polaków, którzy tam mieszkają. Spotkaliśmy starszą panią, która jak usłyszała, że mówimy po polsku, to miała łzy w oczach i prosiła, żebyśmy się z nią pomodlili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dużo tam Polaków, przez co można się czuć jak u siebie. Ludzie żyją biednie, ale ja żyję w okolicach, gdzie bieda, aż kłuje w oczy, więc jak dla mnie wielkiej różnicy nie ma. Jednak Lwów dla Polaka to wzruszające miejsce.

      Usuń
  6. Wschod zawsze budzi we mnie mieszane uczucia, z jednej strony zabytki komunizmu i taka siermieznosc, z drugiej autentycznosc i tradycja. We Lwowie jeszcze nie bylam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się,że większość ludzi ma takie skojarzenia, stąd wolą zachód. Jednak ja czuję więź z tymi rejonami i podświadomie zawsze mnie tam ciągnęło.Uważam,że jest tam wiele do zobaczenia, a Lwów to prawdziwa perełka.

      Usuń
  7. Wolę kierować się na zachód :) ale widać że miasto piękne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tęsknię za zimą, taką prawdziwą, z śniegiem! A za oknem plucha, deszcz i +5... To ma być piękna, polska zima?!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesli sie wybiore do Lwowa, a pewnie kiedys to nastapi, pojade tam latem, albo ewentualnie pozna wiosna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie i Lwów wiosną, więc będziesz mogła porównać i zdecydować:)

      Usuń
  10. rzeczywiście, skromniutki ten dworzec :p ja mimo wszystko wybiorę paryską zimę, +10 stopni! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Thank you for the journey ; )
    And thank you for comment in my blog!

    Have a nice day!
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne miasto, mam nadzieję że kiedyś tam dotrę :)
    Ja bym nie dała rady przy takiej temperaturze się tam poruszać, straszny zmarźlak jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednie towarzystwo, a przedarłabyś się i przez apokaliptyczną śnieżycę:)

      Usuń
  13. pięknie tam, bardzo bym chciała kiedyś zwiedzić wschodnich sąsiadów Polski, ale jak na razie zwiedzam wschód :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy moi znajomi, którzy byli we Lwowie, mówią podobnie o tym mieście, jak TY. Ja mogę podziwiać tylko Twoje zdjęcia, bo nie byłam tam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudne fotografie, od lat wybieram się do Lwowa, do Wilna i nic.Muszę wreszcie jak dojdę do ładu z sobą(fizycznie)zrealizować marzenia.Pozdrawiam noworocznie krajanko.Pisz, fotografuj, bo robisz to z pasją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i życzę zdrówka i podróży w te rejony:)

      Usuń
  16. dokładnie tak jak piszesz - smutek, melancholia i historia zapisana na każdym kawałku tego miasta, ciekawa jestem jak z odczuciami innych...

    OdpowiedzUsuń
  17. zamarzłabym chyba ;D ale rzeczywiście pięknie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. śliczne zdjęcia i sympatyczny blog ja też nie lubię takiego zimna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękne POLSKIE miasto. To my je wybudowaliśmy i stworzyliśmy z niego takie cudo. Nigdy jeszcze tam nie byłam, ale mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. Moi przodkowie wywodzą się właśnie z Lwowa. Niestety przez wojnę, musieli porzucić cały swój majątek i uciekać na zachód.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście, urzekające miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudownie Lwów wygląda w zimowej scenerii, trudno mi się zdecydować czy lepiej odwiedzić go latem czy zimą, każda pora roku ma swoje plusy i minusy.

    OdpowiedzUsuń
  22. co do kreatywnej duszy i niedoborze talentu, skąd ja to znam:
    http://3.bp.blogspot.com/-gYyIj8UqjdU/T0JCnm5sc1I/AAAAAAAAPKs/Rcnd60Mtk0I/s1600/Drawing%2BExpectation%2Bvs%2BReality.jpg
    Pompidou tez nei lubię, ale modern art jest ogólnei ciężkim tematem :D lubię Warhola.
    spróbuję kiedyś coś zmalować ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Na dworcu w Lwowie jadłem najpyszniejszego schabowego w życiu, bo był usmazony na smalcu i jego nuta delikatnie kontrastowała z chrupiącą panierką.

    OdpowiedzUsuń
  24. ale śliczne te fotki u mnie w Londynie dzisiaj też była namiastka zimy w postaci delikatnego puchu który sypał się z nieba ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. hahs przez chwilę myślałam, że u mnie w mieście te foty były robione, bo identyczne budynki, identyczny styl...

    OdpowiedzUsuń
  26. Na moim blogu i fanpage również znajdziecie dwa posty o Lwowie (z wakacji 2015). Zapraszam do obserwowania bloga i polubień na Facebooku.

    http://podroze-blizej-i-dalej.blogspot.com/

    https://www.facebook.com/blizejidalej/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...